Jestem Tobą, Ty mną nie?

Jestem Tobą, Ty mną nie?

Zaczynam lubić wsadzać kij w mrowisko. Im dalej idę w życie, im więcej ludzi poznaję, tym bardziej modyfikują się moje poglądy. Na miłość i związki również. Zwłaszcza na to.  Kiedyś myślałam, że to wszystko jest proste – jesteśmy razem i już. Jak się później okazało, bycie razem jest najtrudniejszą rzeczą na świecie. Ale można sobie nieco uprościć wspólną drogę. Jak? Pozwolić swojemu partnerowi i sobie na odrobinę własnej przestrzeni.

Bawią mnie pary, które twierdza, że odkąd się poznali, wszystko robią razem. Lubią te same filmy, podoba im się ten sam gatunek muzyki, mają wspólnych znajomych i dzielą ze sobą zainteresowania. Do czego to prowadzi? A do tego, że kiedy zapytasz jedno z nich o to, co naprawdę lubi, patrzy  pytającym wzrokiem na tę druga osobę. Houston, mamy kłopoty.

Zdzisiu, lubimy pomidorówkę?

Jak można dobierać sobie partnera życiowego na zasadzie tylko i wyłącznie wspólnych zainteresowań, upodobań i gustów? To musi być piekielnie nudne – nie musieć o nic pytać tej drugiej osoby, bo w sumie zna się odpowiedzi. Zwykle takie osoby nie mają ochoty się zbytnio rozwijać, bo w sumie tak im wygodnie. Dobrze jest tak, jak jest. Nie daj bóg zacznę się zmieniać, a jemu się coś nie spodoba i nie będzie już tak idealnie?… Zwykle obydwoje w takich związkach panicznie boją się zmian i poszerzania swojej strefy komfortu. I nie chcą dostrzec, że związek to tak naprawdę dwoje kompletnie różnych osób, które powinny wnosić jakość do wspólnej relacji. Niekoniecznie jednakową. Niekoniecznie to samo.

Będę Tobą

Znam też osoby, które za wszelka cenę chcą się przypodobać ukochanej/ ukochanemu i udają, że lubią to, co ta druga osoba. To chyba najgorszy z modeli. Co innego starać się dla siebie nawzajem zwalczać swoje wady, a co innego robić wszystko pod dyktando drugiej osoby. Uwaga, wjeżdża przykład. Nazwijmy panią Zosia. Zosia dość długo była sama. Poznaje Zdzisia i uznaje, że to ten. Chodzi ze Zdzisiem na koncerty disco – polo, chociaż sama lubi hip – hop. Uwielbia długie paznokcie, ale ścina je na krótko, bo takie podobają się Zdzisiowi. Nie wychodzi ze znajomymi, bo Zdziś uważa, że są dziwni i w sumie pewnie przestała go kochać, skoro chce wyjść z kimś innym. Z czasem zanim Zosia podejmie jakąkolwiek decyzję, pyta o zdanie Zdzisia. W pewnym momencie bycie Zdzisiem zaczyna ją nieco uwierać. bo przecież Zosia to Zosia. Wygląda znajomo? Jeśli opisana sytuacja przypomina Twój związek, albo się szybko z niego ewakuuj, albo spróbuj choć raz zrobić coś tylko dla siebie, zgodnego z tym, czego TY chcesz, a nie WY. Obserwuj reakcje partnera. Może czekał na taki ruch z Twojej strony i chętnie pozna Twoją drugą Twarz? Jeśli jednak między Wami zacznie się psuć z tego powodu, może czas udać się na terapię? Albo po prostu zakończyć relację.

Lubię być sobą, ale z Tobą

Najfajniej jest mieć kawałek swojej przestrzeni. Zawsze i wszędzie. Twój facet ma pasję, której nie rozumiesz? To nic. Może Ty też poszukaj czegoś dla siebie? Super jest czasem usiąść i porozmawiać, uczyć się czegoś nowego od tej drugiej osoby. A przede wszystkim pozwolić jej się zmieniać. Uwierz mi, wchodząc w relację nie wiesz, w która stronę pójdą wasze charaktery. Pozwól galopować sobie i komuś, z kim dzielisz codzienność. Miłość to nie tylko bycie z kimś, kiedy jest taki, jak Ty chcesz. Nie musicie wszystkiego robić razem, aby być razem szczęśliwi. Możecie być o siebie zazdrośni, bo ktoś poświęca czemuś swoje serce, bo wśród znajomych Twojego męża przeważają dziewczyny, bo zadzwoniła przyjaciółka, że zalało jej mieszkanie, a on jedzie jej pomóc. Mój mąż np. jest zazdrosny o mnie tak samo jak wtedy, kiedy się poznawaliśmy. Uważam to za urocze, kiedy dąsa się, że na zdjęciu widać kawałek nogi, że ktoś spojrzał na mnie, kiedy szliśmy razem na zakupy. Dopóki tak reaguje wiem, że wszystko z nim ok. Ja w sumie też bywam zazdrosna, ale o inne rzeczy. I to też jest spoko. Byle nie było z tego powodu awantur i rozwodów. 🙂

Pozwólcie sobie nawzajem na odrobinę wolności. Dajcie odetchnąć swojej miłości. Osobno też może być fajnie. Ale pamiętajcie, że zawsze macie do siebie wracać. Dopóty, dopóki chcecie ze sobą gadać o swoich zainteresowaniach, rozwijać się, związek będzie fajny. I będzie trwał. Nie stójcie w miejscu i namawiajcie do rozwoju drugą osobę. Może czasem będzie ciężko przeforsować swoje racje, ale pamiętaj – zawsze warto. Nikt nie przeżyje za Ciebie Twojego życia, a masz je tylko jedno. A związek nie powinien Cię w niczym ograniczać. To kolejny powód do pójścia naprzód, pokonywania swoich ograniczeń.

Życzę Wam udanych negocjacji i pokojowego przekonywania się nawzajem do swoich pomysłów. 🙂

Buźka!

 

Posted by Goch in Goch motywuje :), 0 comments
Nie umiem być suką

Nie umiem być suką

Ostatnio mamy do czynienia z jakimś boom feministycznym. Wszystko spoko, ale w tym wszystkim najmniej mówi się o jednym – że często to kobiety najbardziej walczą między sobą o bzdurne rzeczy. Dla zasady. Bo przecież trzeba sobie nawzajem dopieprzyć, ot tak, dla zasady.

Będąc w ciąży, potem mamą z małym, wrzaskliwym stworkiem w wózku, często potrzebowałam czyjejś pomocy – począwszy od przedostania się z wózkiem w ciasnej alejce sklepowej, skończywszy na wnoszeniu wózka z dzidzią po schodach. Przykro mi to pisać, , ale częściej pomagali mi łysi, napakowani faceci, którzy akurat wychodzili z pobliskiej siłowni i wstępowali do biedry po ryż i kurczaka. Teraz nie jest lepiej – dużo częściej empatią wobec Zuzu wykazują się panowie niż panie. Chyba, że same mają maluchy w wózku. Wtedy patrzymy na siebie. Działa telepatia. Nasze zmęczone mózgi łączą się w bólu i jakoś sobie pomagamy.

Ja się męczyłam, męcz się i Ty

Znacie to, nie? Za moich czasów tego nie było i jakoś dawałam radę, Ty też musisz. Ja jakoś tego i tego nie potrzebowałam. Po co Ci to. Moje drogie. Czemu tak Was boli, że niektórzy mają lepiej, chcą od życia czegoś więcej? Moim zdaniem jesteśmy ludźmi, dopóki chcemy więcej, mocniej bardziej. Sorki, przeciętność mnie nie zadowala. Nie zazdroszczę i kombinuję co zrobić, żeby każdy, kto poprosi mnie o radę czy pomoc, w końcu ją otrzymał. I to na takim poziomie, na jakim ja bym chciała ją dostać.

Pusta lalka, bo robi paznokcie

Wiecie, ile razy słyszałam, że poza wyglądem i byciem plastikiem nie mam nikomu nic do zaoferowania? Kiedyś jeden miły pan powiedział mi, że poza ładnym ciałem w sumie nie ma we mnie nic fajnego, bo ani z ryja, ani z gadki jakoś za specjalnie fajna nie jestem. I jak komuś się spodobam, to znaczy, że z nim coś nie tak. W sumie mam z tym luz, bo to było po tym, jak nie chciałam się z panem umówić. Bywa, niektórzy źle znoszą porażkę. Jakże duże było moje zdziwienie, kiedy parę lat później pewna pani stwierdził, że jestem pustakiem bo się maluję. Potem szło dalej… Teraz w sumie większość facetów ma luz z tym, co pojawia się na blogu, na Insta i na Facebooku. Raczej mam pozytywny odzew. Ale niektóre dziewczyny dalej potrafią mi dopierdzielić – począwszy od tego, że “mamie nie wypada”, “lepiej zajmij się dzieckiem zanim robić z siebie  głupka w Internecie” itp., pojawiają się i zarzuty z cięższym kalibrem, łącznie z wmawianiem mojemu mężowi, że zapewne go zdradzam. Czaicie to?!

Nie zazdrość mi

Nie mam w zwyczaju linczować ludzi. Jestem generalnie miła, ale czasem otwiera mi się nóż w kieszeni. Jedni mówią o mnie, że  jestem silną i mądrą kobietą, inne panie nadal będą mnie glebić. Przywykłam. Ale jeśli macie to robić z zazdrości – nie traćcie czasu. Gwarantuję Wam, że każda z Was, ma o wiele lepiej niż ja w wielu sprawach. Zapewne zamieniłabym się z Wami na wiele rzeczy.

Nie jestem przeciwna kobietom. Uważam, że jesteśmy mądre, silne i piękne. Potrzebujemy się nawzajem wspierać zwłaszcza wtedy, kiedy u naszego boku aktualnie nie ma faceta, który się nami opiekuje. Nie ma nic złego w tym, że ktoś ma na imprezie identyczną sukienkę jak Ty, serio. Tamta laska po prostu ma tak dobry gust jak Ty. 🙂 To, że Twoja koleżanka robi karierę szybciej niż Ty nie znaczy, że przespała się z szefem. Zanim podzielisz się tego typu przemyśleniami z inną koleżanką w trakcie przerwy na fajkę, zastanów się, czy przypadkiem nie ma ukończonych więcej kierunków studiów niż Ty? Może jest bardziej dyspozycyjna? Może szybciej się uczy?… Moim zdaniem często jest tak, że podejrzewamy innych o najgorsze rzeczy, sami będąc zdolnymi przynajmniej do 50% z nich. Także uważaj, zanim kogoś oczernisz.

Ja nadal nie umiem być suką. Ty też nią nie bądź.

A tak nawiasem mówiąc, zapraszam Was na profil Babskie sprawy.

Dziewczyny robią wspaniałą robotę, przyłącz się i Ty!

Buziaki i do następnego :*

 

Posted by Goch in Nie tylko mama, 2 comments
Jeśli nie wiesz czego mi życzyć, życz mi dobrze

Jeśli nie wiesz czego mi życzyć, życz mi dobrze

Są takie dni w roku, kiedy poranki nawet po mega imprezie są lekkie. Kiedy nawet bez makijażu czujesz się jak gwiazda, bo odkąd otworzyłaś oczy, przeczytałaś na ekranie swojego smartfona mnóstwo ciepłych słów skierowanych do Ciebie. Nawet jeśli pada deszcz i generalnie pogoda nie rozpieszcza, ruszasz odmalowana i wystrojona na zewnątrz. Tak, dziś Twoje urodziny.

Ja swoje tegoroczne, 28 urodziny spędziłam na festiwalu SeeBloggers w Łodzi. Ilość życzeń, które otrzymała od tak naprawdę nowo poznanych osób, przerosła moje najśmielsze oczekiwania. To była najlepsza impreza urodzinowa w moim życiu. Połączona z ogromem wiedzy, zabawy i nowych kontaktów. Podjęłam w międzyczasie kilka ważnych decyzji, które zaowocują… Nie wiem czym. I to jest w nich najlepsze i najciekawsze.

Życz mi szczerze

Wśród tryliarda urodzinowych życzeń, dostałam kilka, które naprawdę utkwiły mi w główce i sercu. Np. te, które kazały mi wierzyć w siebie, nie przejmować się innymi i żebym nie pozwalała podciąć sobie skrzydeł, które dopiero rozwijam, spełniając swoje marzenia. Tak sobie wtedy pomyślałam – ile życzeń w życiu złożyłam nie do końca szczerze? Na pewno mi się to zdarzyło. A Ty? Teraz, odkąd przekonałam się na własnej skórze, że energia, którą się otaczamy wraca do nas prędzej czy później, składam życzenia uważniej. Serio, w każdym “najlepszego”, zawieram ogromną dawkę serca i naprawdę dobrego flow. Nie chcę, żeby ktoś miał gorzej niż ja, bo zrobił mi krzywdę, a jeśli już takie myśli mnie nachodzą stwierdzam fakt, że karma wraca i tak dojedzie w końcu delikwenta. więc po co ja mam się na to spalać.

Życz mi dobrze

Lubię otwartych, sympatycznych ludzi. Sama staram się taka być, chociaż często wyglądam jak gówno i tak też się czuję. Bywa. Jeśli zechcesz kiedyś do mnie podejść na ulicy, raczej się uśmiechnę i powiem, że miło mi Cię poznać. Nie gwiazdorzę i mam nadzieję, że nigdy nie będę tego robiła, bo niby po co? Wszyscy jesteśmy ludźmi. W sumie po ostatnim weekendzie mogłam się o tym przekonać niemal namacalnie – przechodząc na korytarzu obok Michała Żebrowskiego, czy Macieja Orłosia. Nikt nie był celebrytą. Spotkali się ludzie, którzy tworzą wartościowy Content (chujowe słowo, ale kurde, uczę się nim posługiwać 🙂 ).

Więc jeśli w następne urodziny mnie spotkasz, życz mi dobrze. Szczęśliwie. I spokojnie. Ja mam wszystko i chętnie się z Tobą tym podzielę.

Każdy wrzuca z SeeBloggers jakieś zdjęcia. Ja jestem strasznym lamusem, bo nie zrobiłam prawie nic. Chłonęłam wrażenia jak gąbeczka (Sponge Goch?… 🙂 )i nie miałam na to czasu. Pojawiłam się na kilku vlogach i fotkach u innych ludziów. Na dole wrzucam wam kilka linków do miejsc, które powinniście odwiedzić, bo ich autorzy po prostu  na to zasłużyli swoją ciężką pracą. Także ten… Dobry towar, potwierdzone info! 🙂

Coś dla miłośników Włoch: Italia nel cuore

Coś dla miłośników makijażu: Ja_Joanna

Lubicie vlogi? 🙂 : Najwer

Coś dla mam i nie tylko: Ja Zwykła Matkaa, Salusiowo, Lady Mamma, Ala Anigacz, Szydełkowe Cudasie 🙂

Muzycy, łączcie się! Lisie Pismo

Wyjątkowi ludzie, wyjątkowe historie: Rock daddy, Nasze Bąbelkowo

Wszyscy, których pominęłam – przepraszam, nie zrobiłam tego celowo. Do zobaczenia na kolejnych konferencjach.

Życzmy sobie dobrze, świat będzie fajniejszy. Serio.

Posted by Goch in Nie tylko mama, 2 comments
Czego się spodziewać po pedagogice?

Czego się spodziewać po pedagogice?

Tak, poszłam na studia pedagogiczne przypadkowo i po złości, bo nie dostałam się na psychologię. I był to jeden z najlepszych wyborów w moim życiu. Piękne trzy lata, które dały mi wspaniałych przyjaciół, ogrom wiedzy i wspomnień, których nie można niczym innym zastąpić.

Pamiętam jak dziś, kiedy wybierałam studia do rejestracji w systemie. Zaznaczyłam ukochaną psychologię, pedagogikę i socjologię. Stwierdziłam, ze na bank dostanę się na psychologię więc zaznaczam cokolwiek. A tu bum. Żeby nie stracić roku, poszłam na pedagogikę. Lokalizacja wydziału była spoko, ludzie, którzy zorganizowali grupę, co by się wcześniej przez internety zintegrować też jak najbardziej na plus. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że może mi się spodobać.

Przyczajona dydaktyka, ukryta biomedyka

Gdyby ktoś mi powiedział, że będę musiała wkuwać budowę mózgu albo uczyć się na pamięć o tym, że nie wolno się uczyć na pamięć (odsyłam was o wpisie o moim studiowaniu) popukałabym się w czoło. To były dwa z cięższych przedmiotów. Reszta to albo coś, czego się uczyłam automatycznie, przysłuchując się na wykładach, albo po prostu – musiałam to wykuć na blaszkę. Przygotuj się na to, idąc na jakiekolwiek studia – nie zawsze będzie kolorowo, ale trzeba walczyć. Studiujesz w Polsce, jesteś fighter. Kropka.

Na pedagogice bywa fajnie, ale…

To nie są studia na przeczekanie. Tam też można się zmęczyć. Chodzi o to, że jeśli nie masz ochoty słuchać o pomysłach na szkołę, o sposobach nauczania i tego, jakim Ty możesz być wykładowcą, szkoleniowcem lub nauczycielem – daj sobie spokój. Jeśli wiesz, że jesteś aspołeczny,zakatujesz się na praktykach. Tak, ktoś może Cię przeczołgać. Albo czegoś nauczyć. obie opcje są dobre i potrzebne moim zdaniem.

Garść ciekawostek

Jest tak, że po tych studiach możesz ogarnąć kilka fajnych stanowisk. Jeśli wybierzesz specjalność lub kierunek Andragogika, możesz być szkoleniowcem lub wykładowcą akademickim. Fajne? Moim zdaniem całkiem spoko. możesz też pracować w OHP, poradniach zawodowych lub jako pedagog szkolny lub jako specjalista HR. Serio. zarządzanie zasobami ludzkimi też pojawia się na specjalnościach związanych z edukacją dorosłych. Po pedagogice więc nie musisz pracować w szkole. Ja np. znoszę i kocham tylko swoje dziecko. Resztę toleruję. Nie wyobrażam sobie siebie otoczonej grupką cudzych dzieci. Oesu… muszę wyprzeć ten obrazek ze świadomości.

Twoje studia – Twój wybór

Jeśli wybierzesz pedagogikę, możesz też iść na specjalności typu animator i menedżer kultury itp. Serio, to nie musi mieć zbyt wiele wspólnego z dziećmi. To raczej studia o uczeniu. Jeśli więc chcesz kiedyś iść w tym kierunku, albo przynajmniej spróbować swoich sił – startuj. Z tego co wiem, nie ma 300 kandydatów na jedno miejsce. Możesz się dowiedzieć czegoś ciekawego o sobie, zdobyć kawałek wiedzy ogólnej, pofilozofować… 🙂

Nieważne jakie studia wybierzesz pamiętaj, że to Twój wybór. Nie idź gdzieś, gdzie kierują Cię ciocie i rodzice, ani tam, gdzie idą Twoi koledzy. Podejmij decyzję samodzielnie. Wtedy na pewno będzie dobra, bo będzie Twoja. Poniesiesz jej konsekwencje i to też spoko. Nie zostawiaj tego wyboru totalnemu przypadkowi. Niech nosi chociaż znamiona świadomej decyzji.

Posted by Goch in Pani pedagog, 0 comments