Miesiąc: Wrzesień 2017

Jesień

Jesień

Im dłużej tutaj jestem, tym więcej rzeczy mnie zaskakuje. Na przykład to, że gdy już zabawa rozkręci się w najlepsze, nagle słońce gdzieś się chowa, robi się zimno i ciemno. Kto to wymyślił?

Nie rozumiem też, dlaczego musimy się tak długo szykować do wyjścia- jeszcze kilka tygodni temu nie zabierałyśmy ze sobą nic oprócz picia, owoców i kremu do opalania. No i zabawek do piaskownicy- ależ lubiłam się nimi bawić! Piasek był taki sypki i ciepły… Mogłyśmy wygodnie rozsiąść się na słoneczku i łapać ciepełko, bawiąc się w najlepsze.

A teraz?… Zanim wyjdziemy, szykujemy się całą wieczność. Zakładamy cieplejsze buty, opaskę albo cienką czapkę, kurtkę lub bezrękawnik… Po co to? Nie możemy wyjść tak jak jeszcze niedawno- ja w bodziaku, a Ty mamo w sukience w kwiaty?

Czuję, że coś się zmienia. Dzień jest coraz krótszy, coraz więcej ludzi kolejce w sklepie pociąga nosem. Wszyscy wyglądają tak samo w tych kurtkach i szalikach. Mamo, bądź blisko mnie, bo boję się, że gdy się oddalisz, nie znajdę Cię w tłumie!

Chociaż niewygodnie mi w spacerówce w tych grubych ubraniach, siedzę sobie spokojnie i podziwiam kolorowe liście, które suną z wiatrem po chodniku. Czasem pokazujesz mi kasztany i żołędzie i obiecujesz mi, że kiedyś będziemy robić z nich ludziki. W sumie bardziej podobały mi się kolorowe i pachnące kwiatki, ale te całe kasztany w zielonych łupinkach i kolorowe listki różnej wielkości są całkiem w porządku.

Daj mi czas, żebym nauczyła się cieszyć nową porą roku. Pokazuj mi, co może mi się w niej podobać, żebym kiedyś nie narzekała na nią tak jak wszyscy. Porzucaj ze mną kolorowymi liśćmi- to naprawdę fajna zabawa! Spaceruj ze mną w ostatnich ciepłych promieniach słonka i naucz mnie tak samo cieszyć się jesiennym deszczem. Bo chcę być radosna bez względu na to, co dzieje się za oknem. Przecież zawsze, gdy jesteśmy razem, jest lato…

*Zdjęcie pochodzi ze strony Pixabay.

 

Posted by Goch in Zu mówi, 12 comments
Co mnie podkusiło?

Co mnie podkusiło?

Rozpoczynając przygodę z blogowaniem, miałam zamiar skupić się na macierzyństwie, motywacji i pedagogice. I właśnie stwierdzam fakt, że nie tędy droga. Nie ma co zamykać się na pozostałe aspekty życia. Przecież jest tyyyle do opisania.

Stwierdziłam, że pora dać się poznać z nieco innej strony- tej bardziej zewnętrznej, urodowej, zahaczającej mocno o lifestyle, modę i tego typu babskie gadanie. bo czemu niby nie?

Tutaj będzie można znaleźć recenzje ciekawych książek, kosmetyków, mini- haule zakupowe i wiele, wiele innych tematów do poczytania przy kawce i herbatce.

Jeśli będzie taka potrzeba, stworzę również cykl wpisów o mojej nowej pracy- muszę tylko poczekać na moment, w którym będę mogła powiedzieć cokolwiek z poziomu znawcy tematu. Nie chcę nikogo broń Boże wprowadzać w błąd.

Tak więc, idzie nowe. Zobaczymy co mi przyjdzie do głowy na zimę, bo chyba te zmiany to idą jakoś cyklicznie, wraz ze zmieniającą się aurą.

Zaglądajcie na mój instagram, Facebooka no i piszcie mi różne miłe rzeczy pod postami 🙂

Aha i idzie październik… Studenci- powodzenia! Pamietajcie, to czas nie tylko na naukę, ale również na studiowanie 🙂

*Zdjęcie wykonała Ania Borkowska

Posted by Goch in Nie tylko mama, 3 comments
Co ze mnie za mama

Co ze mnie za mama

Coś ostatnio ciężko mi idzie to moje macierzyństwo. Mam wrażenie, że nie umiem w dziecko. Nie umiem w żonę, a w kobietę pracującą dom ogarniającą to już w ogóle.

Codziennie oblewam egzamin z macierzyństwa, racząc siebie i córeczkę kolejnymi potknięciami. Nie wiem, może to powakacyjne zmęczenie materiału. A może mój organizm chce mi coś zakomunikować. Szkoda, że w taki sposób.

Smutne oczka wpatrującej się we mnie córeczki jakoś ostatnio szczególnie mnie ruszają. Staram się dbać o to, żeby jej jedynym wspomnieniem z dzieciństwa nie było Agi bagi ze swoją Zebromarchewką, ale coś czas mi się mocno kurczy, a zaległości rosną i rosną…

Pora się ogarnąć. To nic, że pogoda nam w tym nie pomaga. Wczesną jesienią większość z nas zalicza spadki formy. Ale trzeba spiąć cztery litery i jechać dalej. Bo chcę pokazać Zu, że można połączyć ze sobą kilka ról. Może nie uda się każdej z nich ogarnąć perfekcyjnie, ale próbować zawsze można. Przede wszystkim wiem, że nie wolno mi w tym całym bajzlu się pogubić. Codziennie walczę ze zmęczeniem nie tylko dla siebie. Niech malutka ma kiedyś w głowie obraz mamy zasuwającej na wysokich obrotach, ale przy tym nie zapominającej o sobie. I oby kiedyś  ona nie wdepła w macierzyństwo do tego stopnia, że zapomni o tym, kim jest i czego chce. A jak już sobie przypomni, że w sumie to wypadałoby zadbać o siebie, wyjść do ludzi, okaże się, że jest zbyt nudna dla towarzystwa. Ciężko jej będzie samej ze sobą wytrzymać. Widziałam takie kobiety, nie chcę tego ani dla niej ani dla siebie.

Uwierzcie mi, czasem ciężko mi cokolwiek do Was tu nasmarować, bo nie czuję się autorytetem. Ale chcę pokazać, że pomimo zmęczenia i zaliczania dołków, można robić coś fajnego. Z każdego z nich wyjść z podniesionym czołem i cycem do przodu. Tak jak Wonder Woman, a co.

A Wy, lubicie za coś jesień? Bo ja tylko za kolory. I kasztany.

*Zdjęcie popełniła Ania Borkowska

Posted by Goch in Goszkowo :), 0 comments
Mama bez pamięci

Mama bez pamięci

Masz czasem tak, że stoisz pośrodku mieszkania z jakimś przedmiotem w dłoni, wiesz, że miałaś coś z nim zrobić, ale nie możesz sobie za Chiny ludowe przypomnieć, co to miało być. Albo masz do zrobienia coś mega oczywistego, typu zmiana butów przed wyjściem z domu. I ogarniasz przed drzwiami do klatki, że wyszłaś  w kapciach. Bywa.

Momentami nie poznaję siebie. Przed zajściem w ciążę, miałam kalendarz w głowie, z wszystkimi urodzinami, imieninami i datami w głowie. Bez  problemu ogarniałam kiedy jest czyje święto, kiedy idę do dentysty itp. A teraz zdarzają się dni, że poranek odchodzi w zapomnienie w okolicy południa. Jak po dobrej imprezie.

Moim zdaniem główną przyczyną takiej sytuacji jest brak snu. Mózg musi dawać sobie radę z wieloma innymi rzeczami i nie wystarcza mu mocy przerobowej na pierdoły typu terminy płatności rachunków. A szkoda 🙁

Znalazłam sposób na względne ogarnięcie swojego umysłu- pomagam  mu uporządkować priorytety, zapisując ważne rzeczy. Dzięki temu mam często przed oczami daną sprawę do załatwienia z jej datą i od razu lepiej mi się zapamiętuje. A najlepiej zapisać ważny termin w kilku miejscach. Włączenie przypomnienia w telefonie, również może być dobrym pomysłem.

Ja potrafię zapisywać nawet to, kiedy mam zacząć przygotowywać obiad. O liście zakupów nawet nie wspomnę. Mam też karteczki i coś do pisania pod ręką na wypadek, gdyby przyszedł mi do głowy jakiś genialny pomysł na wpis- warto zapisać każdy, czasem z pojedynczych zdań potrafi powstać cała seria, bardzo poczytnych notek.

Trzeba próbować przywrócić sobie nieco bardziej długotrwałą pamięć. Bardziej skupiać się nad tym, co  robimy, choć nie przeczę, to niezwykle trudne. Zmęczenie zwala z nóg. To normalne, jednak mózg  mamy jeden na całe życie. Dajmy mu czasem troszkę odpocząć i zamiast stresować się próbując sobie coś przypomnieć, skorzystajmy z dobrodziejstw wyrobów papierniczych. To niewielki koszt, a każda inwestycja w spokój, zwraca się niemal natychmiast i w dwójnasób.

A Wam jakie dziwne rzeczy zdarzało się robić i mówić ze zmęczenia?

Odwiedzajcie nasz  Instagram i lajkujcie nasz Facebookowy fanpage- tak ładnie proszę! 😉

*Zdjęcie do wpisu popełniła jakiś czas temu Ania Borkowska

promujbloga.pl

Posted by Goch in Goch motywuje :), 10 comments