Pani pedagog

Andragogika? Mam na to tabletki!

Jakoś tak się utarło w  społeczeństwie, że studia pedagogiczne kojarzą się tylko i wyłącznie z paniami przedszkolankami, ewentualnie z późniejszą pracą w szkole (ewentualnie z brakiem pracy). Tymczasem, na niektórych uczelniach, istnieje przy tym kierunku specjalność o nazwie “andragogika”. Zwykle, kiedy mówię komuś, że jestem andragogiem, robi dziwną minę i pyta od czego to. Aleosochozi? Spieszę z wyjaśnieniem.

Andragogika to tak w skrócie edukacja dorosłych. Słusznie kojarzy się z edukacją ustawiczną (LLL- life long learning). chodzi tu również o przygotowanie do pracy, reedukację w pewnych dziedzinach. Ogromną robotę w tym kierunku robią chociażby Uniwersytety III wieku, tak pięknie kształcące chcących się rozwijać seniorów.

Założenia andragogiki realizują również różnorakie kursy, mające na celu przekwalifikowanie. W sumie to bardzo popularne w dzisiejszych czasach- często ludzie przekwalifikowują się kilka razy w życiu. A wszystko po to, żeby nadążać za tempem rozwoju rynku pracy i pracować sobie spokojnie co najmniej do 67 roku życia. A co.

Można powiedzieć, że indywidualny rozwój, mający na celu nabycie nowych umiejętności- w tym także kompetencji miękkich- to też forma edukacji. Tyle, że ma ona charakter nieformalny. I to też bardzo spoko, bo nie sztuką było się uczyć, kiedy musieliśmy tak czy inaczej chodzić do szkoły.

Andragogika zahacza też o wyrównywanie szans na rynku pracy, jeśli chodzi o płeć. Ja generalnie jestem w tym temacie za równouprawnieniem. Moje wojowanie o równouprawnienie kończy się dopiero w momencie konieczności wniesienia lodówki na trzecie piętro.

Przy okazji tłumaczenia nazwy mojej specjalności z pierwszego stopnia studiów, chciałabym też poruszyć temat misiów. Często, pomimo możliwości rozwoju w wybranym kierunku pojawiają się misie: “nie chce mi sie” to najgorszy wróg każdej inicjatywy. Dlatego namawiam gorąco wszystkich do uczestnictwa w kursach, choćby tych internetowych. Na pewno uda Wam się znaleźć również jakieś bezpłatne. Niedawno Google umożliwiało zrobienie kursu z zakresu marketingu internetowego. Można zdobyć z niego certyfikat, a to już coś. Wiem, że może tego typu kursy nie są zawsze zbyt pożądane przez pracodawców, ale zawsze to jakaś szansa dla Was moi drodzy, na poszerzenie swojej wiedzy i umiejętności. a to wspaniały prezent dla Was samych.

Jeśli chcielibyście poczytać o andragogice, polecam następujące książki:

  1. Czerniawska O. “Nowe drogi w andragogice i gerontologii”
  2. Holton E. F., Knowles M., Swanson R. “Edukacja dorosłych”
  3. Kuruliszwili S. “Technologie informacyjne a andragogika- edukacyjne wyzwania współczesności”

Jeśli spodobał Ci się wpis- udostępnij, skomentuj, czy coś

Jestem też na Instagramie! Więc jeśli lubisz fotostory, to zapraszam

* A zdjęcie standardowo ze strony https://pixabay.com/

 

 


promujbloga.pl

8 thoughts on “Andragogika? Mam na to tabletki!”

  1. Nazwa nie jest mi obca, gdzieś ją już słyszałam. Podejrzewam, że w Harrym Potterze poważnie rzecz biorąc. Nie jest mi obce ten termin, mam przyjaciółkę po tym samym kierunku. Jednak kiedy powiedziała mi, co będzie studiować, moja mina była powalająca.

  2. Ja jestem po studiach pedagogicznych i Andragogika kojarzy mi się ze strasznie nudnym przedmiotem. Niestety wykładowca w ogóle nie potrafił zaciekawić tematem, wciąż nam czytał jakieś artykuły ze statystykami i dyktował do pisania z książki. Prawie wcale na nas nie patrzył tylko czytał i dyktował. Cała grupa czekała na ten przedmiot z niechęcią. Porażka po prostu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *