Goch

Pani Goch. Żona i mama, która wciąż szuka sposobu, jak efektywnie połączyć obydwie role. Z wykształcenia pedagog. I andragog. Blogerka z zamiłowania :)
Pani Goch. Żona i mama, która wciąż szuka sposobu, jak efektywnie połączyć obydwie role. Z wykształcenia pedagog. I andragog. Blogerka z zamiłowania :)
Nie umiem być suką

Nie umiem być suką

Ostatnio mamy do czynienia z jakimś boom feministycznym. Wszystko spoko, ale w tym wszystkim najmniej mówi się o jednym – że często to kobiety najbardziej walczą między sobą o bzdurne rzeczy. Dla zasady. Bo przecież trzeba sobie nawzajem dopieprzyć, ot tak, dla zasady.

Będąc w ciąży, potem mamą z małym, wrzaskliwym stworkiem w wózku, często potrzebowałam czyjejś pomocy – począwszy od przedostania się z wózkiem w ciasnej alejce sklepowej, skończywszy na wnoszeniu wózka z dzidzią po schodach. Przykro mi to pisać, , ale częściej pomagali mi łysi, napakowani faceci, którzy akurat wychodzili z pobliskiej siłowni i wstępowali do biedry po ryż i kurczaka. Teraz nie jest lepiej – dużo częściej empatią wobec Zuzu wykazują się panowie niż panie. Chyba, że same mają maluchy w wózku. Wtedy patrzymy na siebie. Działa telepatia. Nasze zmęczone mózgi łączą się w bólu i jakoś sobie pomagamy.

Ja się męczyłam, męcz się i Ty

Znacie to, nie? Za moich czasów tego nie było i jakoś dawałam radę, Ty też musisz. Ja jakoś tego i tego nie potrzebowałam. Po co Ci to. Moje drogie. Czemu tak Was boli, że niektórzy mają lepiej, chcą od życia czegoś więcej? Moim zdaniem jesteśmy ludźmi, dopóki chcemy więcej, mocniej bardziej. Sorki, przeciętność mnie nie zadowala. Nie zazdroszczę i kombinuję co zrobić, żeby każdy, kto poprosi mnie o radę czy pomoc, w końcu ją otrzymał. I to na takim poziomie, na jakim ja bym chciała ją dostać.

Pusta lalka, bo robi paznokcie

Wiecie, ile razy słyszałam, że poza wyglądem i byciem plastikiem nie mam nikomu nic do zaoferowania? Kiedyś jeden miły pan powiedział mi, że poza ładnym ciałem w sumie nie ma we mnie nic fajnego, bo ani z ryja, ani z gadki jakoś za specjalnie fajna nie jestem. I jak komuś się spodobam, to znaczy, że z nim coś nie tak. W sumie mam z tym luz, bo to było po tym, jak nie chciałam się z panem umówić. Bywa, niektórzy źle znoszą porażkę. Jakże duże było moje zdziwienie, kiedy parę lat później pewna pani stwierdził, że jestem pustakiem bo się maluję. Potem szło dalej… Teraz w sumie większość facetów ma luz z tym, co pojawia się na blogu, na Insta i na Facebooku. Raczej mam pozytywny odzew. Ale niektóre dziewczyny dalej potrafią mi dopierdzielić – począwszy od tego, że “mamie nie wypada”, “lepiej zajmij się dzieckiem zanim robić z siebie  głupka w Internecie” itp., pojawiają się i zarzuty z cięższym kalibrem, łącznie z wmawianiem mojemu mężowi, że zapewne go zdradzam. Czaicie to?!

Nie zazdrość mi

Nie mam w zwyczaju linczować ludzi. Jestem generalnie miła, ale czasem otwiera mi się nóż w kieszeni. Jedni mówią o mnie, że  jestem silną i mądrą kobietą, inne panie nadal będą mnie glebić. Przywykłam. Ale jeśli macie to robić z zazdrości – nie traćcie czasu. Gwarantuję Wam, że każda z Was, ma o wiele lepiej niż ja w wielu sprawach. Zapewne zamieniłabym się z Wami na wiele rzeczy.

Nie jestem przeciwna kobietom. Uważam, że jesteśmy mądre, silne i piękne. Potrzebujemy się nawzajem wspierać zwłaszcza wtedy, kiedy u naszego boku aktualnie nie ma faceta, który się nami opiekuje. Nie ma nic złego w tym, że ktoś ma na imprezie identyczną sukienkę jak Ty, serio. Tamta laska po prostu ma tak dobry gust jak Ty. 🙂 To, że Twoja koleżanka robi karierę szybciej niż Ty nie znaczy, że przespała się z szefem. Zanim podzielisz się tego typu przemyśleniami z inną koleżanką w trakcie przerwy na fajkę, zastanów się, czy przypadkiem nie ma ukończonych więcej kierunków studiów niż Ty? Może jest bardziej dyspozycyjna? Może szybciej się uczy?… Moim zdaniem często jest tak, że podejrzewamy innych o najgorsze rzeczy, sami będąc zdolnymi przynajmniej do 50% z nich. Także uważaj, zanim kogoś oczernisz.

Ja nadal nie umiem być suką. Ty też nią nie bądź.

A tak nawiasem mówiąc, zapraszam Was na profil Babskie sprawy.

Dziewczyny robią wspaniałą robotę, przyłącz się i Ty!

Buziaki i do następnego :*

 

Posted by Goch in Nie tylko mama, 2 comments
Jeśli nie wiesz czego mi życzyć, życz mi dobrze

Jeśli nie wiesz czego mi życzyć, życz mi dobrze

Są takie dni w roku, kiedy poranki nawet po mega imprezie są lekkie. Kiedy nawet bez makijażu czujesz się jak gwiazda, bo odkąd otworzyłaś oczy, przeczytałaś na ekranie swojego smartfona mnóstwo ciepłych słów skierowanych do Ciebie. Nawet jeśli pada deszcz i generalnie pogoda nie rozpieszcza, ruszasz odmalowana i wystrojona na zewnątrz. Tak, dziś Twoje urodziny.

Ja swoje tegoroczne, 28 urodziny spędziłam na festiwalu SeeBloggers w Łodzi. Ilość życzeń, które otrzymała od tak naprawdę nowo poznanych osób, przerosła moje najśmielsze oczekiwania. To była najlepsza impreza urodzinowa w moim życiu. Połączona z ogromem wiedzy, zabawy i nowych kontaktów. Podjęłam w międzyczasie kilka ważnych decyzji, które zaowocują… Nie wiem czym. I to jest w nich najlepsze i najciekawsze.

Życz mi szczerze

Wśród tryliarda urodzinowych życzeń, dostałam kilka, które naprawdę utkwiły mi w główce i sercu. Np. te, które kazały mi wierzyć w siebie, nie przejmować się innymi i żebym nie pozwalała podciąć sobie skrzydeł, które dopiero rozwijam, spełniając swoje marzenia. Tak sobie wtedy pomyślałam – ile życzeń w życiu złożyłam nie do końca szczerze? Na pewno mi się to zdarzyło. A Ty? Teraz, odkąd przekonałam się na własnej skórze, że energia, którą się otaczamy wraca do nas prędzej czy później, składam życzenia uważniej. Serio, w każdym “najlepszego”, zawieram ogromną dawkę serca i naprawdę dobrego flow. Nie chcę, żeby ktoś miał gorzej niż ja, bo zrobił mi krzywdę, a jeśli już takie myśli mnie nachodzą stwierdzam fakt, że karma wraca i tak dojedzie w końcu delikwenta. więc po co ja mam się na to spalać.

Życz mi dobrze

Lubię otwartych, sympatycznych ludzi. Sama staram się taka być, chociaż często wyglądam jak gówno i tak też się czuję. Bywa. Jeśli zechcesz kiedyś do mnie podejść na ulicy, raczej się uśmiechnę i powiem, że miło mi Cię poznać. Nie gwiazdorzę i mam nadzieję, że nigdy nie będę tego robiła, bo niby po co? Wszyscy jesteśmy ludźmi. W sumie po ostatnim weekendzie mogłam się o tym przekonać niemal namacalnie – przechodząc na korytarzu obok Michała Żebrowskiego, czy Macieja Orłosia. Nikt nie był celebrytą. Spotkali się ludzie, którzy tworzą wartościowy Content (chujowe słowo, ale kurde, uczę się nim posługiwać 🙂 ).

Więc jeśli w następne urodziny mnie spotkasz, życz mi dobrze. Szczęśliwie. I spokojnie. Ja mam wszystko i chętnie się z Tobą tym podzielę.

Każdy wrzuca z SeeBloggers jakieś zdjęcia. Ja jestem strasznym lamusem, bo nie zrobiłam prawie nic. Chłonęłam wrażenia jak gąbeczka (Sponge Goch?… 🙂 )i nie miałam na to czasu. Pojawiłam się na kilku vlogach i fotkach u innych ludziów. Na dole wrzucam wam kilka linków do miejsc, które powinniście odwiedzić, bo ich autorzy po prostu  na to zasłużyli swoją ciężką pracą. Także ten… Dobry towar, potwierdzone info! 🙂

Coś dla miłośników Włoch: Italia nel cuore

Coś dla miłośników makijażu: Ja_Joanna

Lubicie vlogi? 🙂 : Najwer

Coś dla mam i nie tylko: Ja Zwykła Matkaa, Salusiowo, Lady Mamma, Ala Anigacz, Szydełkowe Cudasie 🙂

Muzycy, łączcie się! Lisie Pismo

Wyjątkowi ludzie, wyjątkowe historie: Rock daddy, Nasze Bąbelkowo

Wszyscy, których pominęłam – przepraszam, nie zrobiłam tego celowo. Do zobaczenia na kolejnych konferencjach.

Życzmy sobie dobrze, świat będzie fajniejszy. Serio.

Posted by Goch in Nie tylko mama, 2 comments
Czego się spodziewać po pedagogice?

Czego się spodziewać po pedagogice?

Tak, poszłam na studia pedagogiczne przypadkowo i po złości, bo nie dostałam się na psychologię. I był to jeden z najlepszych wyborów w moim życiu. Piękne trzy lata, które dały mi wspaniałych przyjaciół, ogrom wiedzy i wspomnień, których nie można niczym innym zastąpić.

Pamiętam jak dziś, kiedy wybierałam studia do rejestracji w systemie. Zaznaczyłam ukochaną psychologię, pedagogikę i socjologię. Stwierdziłam, ze na bank dostanę się na psychologię więc zaznaczam cokolwiek. A tu bum. Żeby nie stracić roku, poszłam na pedagogikę. Lokalizacja wydziału była spoko, ludzie, którzy zorganizowali grupę, co by się wcześniej przez internety zintegrować też jak najbardziej na plus. Wtedy po raz pierwszy pomyślałam, że może mi się spodobać.

Przyczajona dydaktyka, ukryta biomedyka

Gdyby ktoś mi powiedział, że będę musiała wkuwać budowę mózgu albo uczyć się na pamięć o tym, że nie wolno się uczyć na pamięć (odsyłam was o wpisie o moim studiowaniu) popukałabym się w czoło. To były dwa z cięższych przedmiotów. Reszta to albo coś, czego się uczyłam automatycznie, przysłuchując się na wykładach, albo po prostu – musiałam to wykuć na blaszkę. Przygotuj się na to, idąc na jakiekolwiek studia – nie zawsze będzie kolorowo, ale trzeba walczyć. Studiujesz w Polsce, jesteś fighter. Kropka.

Na pedagogice bywa fajnie, ale…

To nie są studia na przeczekanie. Tam też można się zmęczyć. Chodzi o to, że jeśli nie masz ochoty słuchać o pomysłach na szkołę, o sposobach nauczania i tego, jakim Ty możesz być wykładowcą, szkoleniowcem lub nauczycielem – daj sobie spokój. Jeśli wiesz, że jesteś aspołeczny,zakatujesz się na praktykach. Tak, ktoś może Cię przeczołgać. Albo czegoś nauczyć. obie opcje są dobre i potrzebne moim zdaniem.

Garść ciekawostek

Jest tak, że po tych studiach możesz ogarnąć kilka fajnych stanowisk. Jeśli wybierzesz specjalność lub kierunek Andragogika, możesz być szkoleniowcem lub wykładowcą akademickim. Fajne? Moim zdaniem całkiem spoko. możesz też pracować w OHP, poradniach zawodowych lub jako pedagog szkolny lub jako specjalista HR. Serio. zarządzanie zasobami ludzkimi też pojawia się na specjalnościach związanych z edukacją dorosłych. Po pedagogice więc nie musisz pracować w szkole. Ja np. znoszę i kocham tylko swoje dziecko. Resztę toleruję. Nie wyobrażam sobie siebie otoczonej grupką cudzych dzieci. Oesu… muszę wyprzeć ten obrazek ze świadomości.

Twoje studia – Twój wybór

Jeśli wybierzesz pedagogikę, możesz też iść na specjalności typu animator i menedżer kultury itp. Serio, to nie musi mieć zbyt wiele wspólnego z dziećmi. To raczej studia o uczeniu. Jeśli więc chcesz kiedyś iść w tym kierunku, albo przynajmniej spróbować swoich sił – startuj. Z tego co wiem, nie ma 300 kandydatów na jedno miejsce. Możesz się dowiedzieć czegoś ciekawego o sobie, zdobyć kawałek wiedzy ogólnej, pofilozofować… 🙂

Nieważne jakie studia wybierzesz pamiętaj, że to Twój wybór. Nie idź gdzieś, gdzie kierują Cię ciocie i rodzice, ani tam, gdzie idą Twoi koledzy. Podejmij decyzję samodzielnie. Wtedy na pewno będzie dobra, bo będzie Twoja. Poniesiesz jej konsekwencje i to też spoko. Nie zostawiaj tego wyboru totalnemu przypadkowi. Niech nosi chociaż znamiona świadomej decyzji.

Posted by Goch in Pani pedagog, 0 comments
Nie – poradnik dla maturzystów

Nie – poradnik dla maturzystów

Z tego co mi wiadomo, zapewne niektórzy z was odliczają godziny do rozpoczęcia matury. Jako rasowy pedagog, muszę Wam moi drodzy powiedzieć, że naprawdę nie ma się czym stresować, bo… No właśnie. Matura to bzdura. Serio.

Nie to, żebym waliła w moralizatorski ton, bo czego to ja nie przeżyłam na drodze swojej edukacji, ale po kilku sesjach na studiach jestem skłonna stwierdzić, że każdy egzamin jest do zdania, ten też. Zapewne nauczyciele nakładli Wam do głowy, że to takie straszne i wasz kot zdechnie jak nie zdacie, ale wierzcie starej babie na słowo – nic takiego nie będzie miało miejsca. Nawet jeśli ciśniecie, bo chcecie się dostać na wymarzone studia – spokojnie. Jeśli powinie wam się nóżka w tym roku, maturę możecie poprawić w przyszłym roku. A teraz odpocząć, wyjechać za granicę lub popracować. Albo wszystko na raz, też będzie ok.

Nie taki egzaminator straszny, jak się umaluje

Matury ustne. Jak ja na to czekałam! Na polski poszłam bez prezentacji. Stwierdziłam, że jadę z głowy. Wzięłam sobie do serca słowa wieszcza Duże Pe – “jesteś tak dobry jak Twój ostatni freestyle” i pojechałam z tematem. I zdałam ustną 18/20. Na angielski szłam za przeproszeniem tak obsrana, jakby od tego miało zależeć moje życie. Chciałam udowodnić mojej pani od angielskiego, która stwierdziła, że uwalę ustną maturę z jej przedmiotu, że się pomyliła. I udało mi się po raz kolejny. Jak widać, każda motywacja do zdania egzaminu jest dobra.

Egzaminatorów miałam cudownych. Byli bardzo mili, próbowali nam ratować tyłki i naciągać punkty jak tylko się da. I nigdy nie zapomnę jednego – tej ulgi, gdy wychodziłam z sali. Schodziło ze mnie wszystko – stres, spięcie i wiedza. Generalnie nie wiedziałam jak się nazywam. Ale i tak było zajebiście.

Rady dla maturzystów na egzaminy pisemne

Jestem edukatorem dorosłych, więc się poczuwam, a co. Notujcie:

  1. Wyśpij się. Żadnych memów o kotach noc przed. A przynajmniej nie do 2 w nocy.
  2.  Bądź trzeźwy – wiem, że świat bez alko bywa nie do przyjęcia, ale po prostu mogą Cię nie wpuścić na salę. I po co Ci ten stres i oglądanie arkusza maturalnego po raz kolejny. Za rok.
  3. Ubranie – nie, Twój odświętny dres nie przejdzie. Ogarnij się i załóż coś eleganckiego, choćbyś miał wyglądać jak pingwin. No dobra, ja na swoją maturę z biologii poszłam w czerwonej koszuli. Ale czarne rurki i szpilki były. Więc ogólna konwencja została zachowana.
  4. Ściągi – temat tabu. Ale tak jak z paroma innymi rzeczami w życiu – lepiej mieć niż nie mieć.
  5. Zjedz śniadanie – chyba,że chcesz zostać gwiazdą na własnej maturze z powodu efektownego omdlenia.
  6. Czytaj spokojnie pytania – wiesz, że w niektórych są odpowiedzi? Ja tak miałam na swojej maturze z biologii.
  7. Pierwszy wybór jest zwykle najlepszy – nie zastanawiaj się zbyt długo, zwłaszcza w przypadku pytań typu ABC.
  8. Wypieraj ze świadomości szkodliwe przesądy – jeśli nie miałaś czerwonej bielizny na studniówce, los o tym nie pamięta, komisja która będzie sprawdzała Twoją maturę też, więc wyluzuj. O obcięciu włosów po studniówce też nikt nie wie, także wiesz – luzik.

Zdasz to, zobaczysz. Mówię Ci to ja, ciocia Kasia. Trzymam za Ciebie kciuki.

I napisz mi, jak Ci poszło!

🙂

Posted by Goch in Pani pedagog, 5 comments