Nie tylko mama

Bogaty copywriter, biedny copywriter

bogaty copywriter, biedny copywriter

To nie jest tak, że narzekam mocno na swoją pracę, nie. Mogę co najwyżej narzekać na niektórych zleceniodawców, którym wydaje się, że będziemy pracować za każdą stawkę. W pojęciu “każda”, mieści się rozstrzał cenowy od 1 zł do… 2 zł. Na resztę się nie obrażam, bo oni raczej wiedzą, ile kosztuje prąd i nasz nakład siły, zdolności itd. i starają się proponować stawki, które pozwalają nam pokryć koszty, jakie sami wkładamy w naszą działalność poza biurem.

Zaczynając pracę w swoim obecnym zawodzie, cieszyłam się z regularnych zleceń za 1,50 zł za 1000 zzs. Pisałam jakieś bezsensowne teksty preclowe. Żeby zarobić 500 zł w miesiącu, musiałam często poświęcać całe dnie i noce, żeby wykonać zlecone zadania o czasie. W końcu stwierdziłam, że czas najwyższy zacząć się cenić. Co prawda ten proces ciągnął się kilka lat, ale grunt, że zakończył się sukcesem.

Bogaty zleceniodawca, biedny copywriter

Taki układ sił spotykałam bardzo często. Duża firma, chwaląca się współpracą z najpopularniejszą przeglądarką, proponuje niecałe 2 zł za 1000 zzs (dla osób spoza branży – 1000 zzs to 1000 znaków ze spacjami, czyli około pół strony A4 tekstu). Zapewne sama zarabia za tekst tworzony przez żyjącego w błogiej nieświadomości copywritera, około 10 razy więcej. Ale to nic. Wiecie co jest najgorsze? Że osoby z tej firmy wmawiają takiemu twórcy, że to i tak atrakcyjna stawka za to, co pisze. Hm… Zalatuje delikatnym oszustwem.

Niska wycena tworzonych przez copywriterów treści bierze się z możliwości ich wykorzystywania, które tak naprawdę tworzy ten rynek. Rzadko spotyka się osoby piszące, które mają swój cennik nie podlegający negocjacji. Z takimi copywriterami się nie dyskutuje – i dobrze. Firmy często poszukują początkujących osób, którym proponuje się nie tylko głodowe stawki, ale nawet nie gwarantuje im się ilości znaków co miesiąc- czyli tak naprawdę nie wiedzą ile zarobią.

Bogaty zleceniodawca, bogaty copywriter

Mam wrażenie, że osoby mające swój cennik i potrafiące się go twardo trzymać, to naprawdę wartościowi pracownicy. Kiedyś jedna z pań, u których miałam pracować, zapytała mnie wprost, czemu tak nisko oceniam swoje teksty, skoro są naprawdę dobre. To było kilka lat temu i szczytem próżności wydawało mi się wycenianie swoich artykułów na 10 zł za 1000 zzs. Teraz wiem, że to było stanowczo za mało. Przez pewien czas brałam 12 zł za 1000 zzs, Teraz planuję podnieść stawkę do 15 zł za 1000 zzs, Sorry Gregory, wszystko drożeje – moje usługi również.

Dobrze płacący zleceniodawca jest naprawdę na wagę złota. Druga rzecz to terminowość – warto pilnować umownych 5 – 7 dni na przelew. Z tego miejsca pozdrawiam osoby, które nie dość, że płacą mi w terminie, to jeszcze nie kręcą nosem na moje stawki.

Nie mówię, że moja praca jest najcięższa na świecie (taaa… narzeka na klepanie w komputer, w kopalni nigdy nie pracowała!), ale uważam, że tak jak każda zasługuje na godziwą zapłatę. Niech nam chociaż wystarcza na waciki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *