Nie tylko mama

Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?

Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?

Urodziłaś dziecko. Wykonujesz na co dzień najcięższą, ale i najpiękniejszą pracę na ziemi. Wszystko super. Dzieciątko wychodzi do żłobka/ przedszkola/ szkoły. Zostajesz w domu sama, ewentualnie z mężem. Co robisz? Zapewne oboje porządkujecie mieszkanie w nadziei, że zdążycie przed powrotem małego tajfunu z jego obecnego miejsca pobytu. I co?… I nic więcej?… Gdzie się podziała kobieta, żona, czuła kochanka? Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?…

Nie lubię luster

Sama miałam przez pewien czas tak, że reagowałam nieco wystraszonym „o ku*wa”, kiedy niechcący spoglądałam w lustro. Niezbyt się sobie podobałam. Szczerze powiedziawszy, po porodzie nie poznałam siebie w lustrze. Bo gdzieś wyparował mój dość zgrabny nosek, oczy zaginęły pod workami, które niemal obijały mi się o kolana… Dramat.

Potem wróciłam do domu i było tylko gorzej. Zdarzało mi się, że ktoś pytał, czy przypadkiem znów nie jestem w ciąży. I o dziwo wtedy miałam wciągnięty brzuch. Były wakacje, więc pogoda nie ułatwiała mi sprawy – miałam ochotę albo nie wychodzić z domu, albo znaleźć takie ubranie, które w ostateczności odsłoni mnie od szyi w górę.

W pierwszym miesiącu po porodzie, wyparowało ze mnie 15 kilo z 20, które przykleiło się do mnie w czasie ciąży. Teraz po nadmiarze nie ma ani śladu. Na szczęście.

zmysłowość

 

Mama wraca do gry

Mam szczęście mieć wspaniałego męża, który nie miał do mnie pretensji o żadną nadprogramową fałdkę. Zapewne właśnie to motywowało mnie do pracy nad figurą i nad tym, żeby zacząć podobać się sobie. Bo chyba ja jestem swoim najbardziej czepialskim krytykiem.

Zaczęłam bacznie się obserwować. Jak się poruszam, poprawiam opadające ramiączko lub odgarniam włosy. I byłam w szoku. Okazało się, że chodzę jak facet, włosy bardziej szarpię niż odsuwam. Wszystko z automatu i jakoś tak… Mało kobieco.

zmysłowość

Mam również szczęście do spotykania na swojej drodze odpowiednich ludzi, we właściwych momentach. Zdecydowałam się na nowo stanąć przed obiektywem. Efekty były dla mnie dość szokujące. Pozytywnie.

zmysłowość

Stwierdziłam, że czas trochę się ogarnąć. Traktować się trochę lepiej, z większą delikatnością. Widzę zmianę i to ogromną. Lepiej się czuję ze sobą. Bardziej siebie lubię i jakoś mam poczucie, że zasługuję na dobre i piękne traktowanie.

W międzyczasie pani Ania Dydzik z bloga Nieperfekcyjna Mama, zaproponowała na Instagramie akcję #jednoselfiedziennie, gdzie każdego dnia chwalimy się tak naprawdę tym, jakie jesteśmy piękne. Ogarniamy facjatę i robimy zdjęcie. Tylko tyle, a ile przy tym ciekawego można się o sobie dowiedzieć… 🙂

zmysłowość

Zagubiona zmysłowość

Kiedy ostatnio podeszłaś do ukochanej osoby po to, żeby ją pocałować albo przytulic? Ot tak, bez powodu. Chociaż powód jest. Kochasz ją i chcesz, żeby o tym wiedziała i oprócz osoby, która dźwiga razem z nią ciężar codzienności i rodzicielstwa, jesteś jeszcze atrakcyjną partnerką. Albo partnerem.

Nie gub swojej zmysłowości w gąszczu codziennych obowiązków. Między jednym serialem, a drugim, pomaluj paznokcie u stóp. Zrób makijaż. Jakikolwiek. I popatrz na siebie trochę łaskawiej. Wiadomo – trudno czasem powrócić do wyglądu sprzed ciąży. Ale w sumie po co? Jesteśmy przecież całkowicie innymi ludźmi i wygląd również to odzwierciedla.

zmysłowość

Wiele z nas dostało kilka ciekawych spadków po ciąży. Ja np. nie boję się mówić o tym, że dostałam od córeczki biust i biodra. Dzięki temu, że tulę i noszę na rękach te moje 10 kilo szczęścia, zyskałam również silne ramiona. Ty też na pewno dostałaś jakiś ciekawy gift od matki natury za trudy ciąży i porodu. 🙂

Kiedy ostatnio założyłaś koronkową bieliznę? Albo sprawiłaś sobie biżuterię, wisiorek… Coś, co podkreśla Twoją urodę.

Odkrywaj siebie na nowo. Jesteś zapewne bardzo zmęczona, ale wciąż jesteś piękna. A teraz szoruj do lustra i powiedz to sobie na głos.

Buziaki! 🙂

Zdjęcia do wpisu wykonała Żaneta Koterba

 

Posted by Goch in Nie tylko mama, 10 comments
Nie jestem fan(t)a(s)tyczną mamą

Nie jestem fan(t)a(s)tyczną mamą

Ostatnio przedstawiałam Wam tatę Zuzolka. Z okazji nadejścia nowego roku stwierdziłam, że czas najwyższy na podsumowanie ostatnich 365 dni mojego mamowania. A uwierzcie mi, jest o czym pisać.

Stałam się w ciągu ostatniego roku mamą całkiem samodzielnego dzieciaczka, który coraz częściej pokazuje, na co go stać. Ledwo zaczęła cokolwiek mówić, a już pyskuje. Krzyczy i rzuca czym popadnie, gdy się zdenerwuje. Oduczamy z Panem Gochem takich furiackich zachowań, ale idzie nam średnio.

Stwierdziłam, że wypaliłam się jako mama, w stu procentach angażująca się w życie domowe. Próbowałam być panią domu w 100%, ale unieszczęśliwiało mnie to i to bardzo mocno. Przeprowadziłam mnóstwo trudnych rozmów z moim mężem i doszliśmy do wniosku, że czas na zmiany.

Zajęłam się copywritingiem (Pani Goch poleca swoje usługi 🙂 ). Prawie równolegle blogowaniem. I zaczęło się dziać. Bardzo pozytywnie dziać.

Bycie „kurą domową” to totalnie nie mój przelot. Szanuję kobiety, które poświęcają się w 100% rodzinie. Cieszę się, że odnalazły w tym swoje życiowe powołanie. Ja jednak chcę czegoś innego.

nie jestem

Chociaż kocham nad życie moją rodzinkę, potrzebuję przestrzeni dla siebie. Nie wiem, gdzie poniesie mnie moja wyobraźnia w tym roku. Wiem na pewno, że będzie mega ciekawie i kolorowo. Chcę być dla siebie dobra, słuchać siebie bardziej, żeby znów nie doprowadzić samej siebie pod ścianę i nie pytać „serio, tego chciałaś od życia?”

Myślę, że nie tylko ja dochodzę do takich wniosków patrząc na swoje poczynania z perspektywy kończącego się roku. Nie chcę udawać, że coś mnie satysfakcjonuje, gdy tak nie jest. Malutka jest coraz starsza i mam nadzieję, że kiedyś, gdy przyjdzie nam porozmawiać na temat tego, jaką byłam i jestem mamą, chociaż spróbuje mnie zrozumieć.

Jeśli wyrzucasz sobie, że nie jesteś szczęśliwa 24 h na dobę prowadząc dom, nie miej do siebie pretensji. Jeśli masz momenty, że pytasz siebie, „na ch*j mi to wszystko było” – nie miej do siebie pretensji. Jeśli straciłaś siły i ochotę na bycie miłą i uczynną, zawsze ready in time dla swoich najbliższych – nie miej do siebie pretensji. Po prostu jesteś człowiekiem. Wyjątkowym i jedynym w swoim rodzaju. Nie dawaj sobie wmówić, że nie wolno Ci czuć tego, co czasem rozrywa od środka.

Nie jestem fantastyczną, ani fanatyczną mamą

I dobrze mi z tym. Jestem świadoma tego, co się ze mną dzieje. Pozwalam sobie na przykre odczucia i próbuję sobie z nimi radzić. Czasem mały urlop od Zuzolka bardzo dobrze mi robi. I będę go sobie robiła od czasu do czasu, próbując wciąż nowych rzeczy, poznając nowych ludzi i będąc szczęśliwą.

I tego wam Życzę w Nowym roku – byście byli szczęśliwi. Tak po swojemu. Jeśli nie robicie tym nikomu krzywdy – miejcie z tym luz.

Uważasz, że komuś może spodobać się ten wpis? Udostępnij go na Facebooku albo gdzie tam chcesz. 😉 Zostaw też ślad po sobie – może zechcesz poświęcić chwilkę na zostawienie komentarza? Będzie mi bardzo miło! 🙂

Ściskam i całuję noworocznie!

Zdjęcia do wpisu wykonała Żaneta Koterba.

 

Posted by Goch, 18 comments
Tag: Lustereczko, powiedz przecie…

Tag: Lustereczko, powiedz przecie…

Jakiś czas temu, na kanale La make up e bella, jego przeurocza autorka odpowiadała na pytania, na które i ja mam dziś zamiar udzielić odpowiedzi. Bo kto powiedział, że nie można tutaj realizować tagów w formie pisemnej? No kto? Na pewno nie ja 🙂

No to bez zbędnego owijania w bawełnę:

  • Jak się czujesz bez makijażu? 

W sumie dość mocno przywykłam do tego, ze albo robię delikatny makijaż, albo nie robię go wcale. Moim zdaniem warto czasem dać odpocząć cerze, a ja z moją mam straszną kosę od kilku lat, więc staram się nie przeginać z tapetą. Poza tym pracując zdalnie, niezbyt mam okazję wychylać nosek z domu (przecież nie będę robiła kreski na powiece przed wyjściem na plac zabaw albo do biedry 🙂  ). Generalnie jest mi bez makijażu całkiem spoko. Za to nie mogę się obyć bez perfum. Nie wychodzę bez spryskania się w kilku strategicznych miejscach ulubionym zapachem 🙂

Lustereczko, powiedz przecie...

  • Gdybyś mogła wybrać tylko jeden element w makijażu to jaki byś wybrała?

Dłuższy czas w mojej burzliwej makijażowej historii, nie widziałam konieczności podkreślania brwi i konturowania twarzy. I dopiero teraz dostrzegam, jak ogromnym było to błędem. Jeśli musiałabym zdecydować się na tylko jeden element, to chodziłoby chyba o to podkreślanie brwi. I w ogóle oczu. Ludzie bez oczu albo bez brwi wyglądają strasznie. I kropka.

Lustereczko, powiedz przecie...

  • Z całego świata znikają podkłady do twarzy, możesz zatrzymać tylko JEDEN, dowolny. Który byś wybrała? 

Kiedyś miałam przyjemność używać podkładu mineralnego w pudrze firmy Bare Minerals. To była rewelacja. Ale teraz nieco bardziej (choćby ze względów ekonomicznych- bo wcześniej wspomniany kosztował przeszło 120 złotych, a to troszkę sporo) sfokusowałam się na kremy BB i CC. No i jeśli już musiałabym wybrać konkretny, to wybieram ten z Rimmela.

Lustereczko, powiedz przecie...

  •  Czym kierujesz się kupując kosmetyki kolorowe do makijażu?

Ceną 🙂 No i trwałością. Nie chciałabym poprawiać sobie makijażu co godzinę, bo po pierwsze to niezdrowe, po drugie kilka warstw np. cienia do powiek wygląda nieestetycznie,  po trzecie jestem na to za leniwa 🙂 Więc jeśli np. używam cieni do  powiek to takich, które nie zrujnują mojego portfela i oczywiście wykażą się trwałością.

Beauty tag

  • Co Cię bardziej interesuje : makijaż czy pielęgnacja?

Tak jak wcześniej wspominałam- mam straszną kosę z cerą ostatnimi czasy, więc staram się o nią dbać, żeby makijaż nie musiał przykrywać zbyt wiele.  Nie mam co prawda czasu na rytuał koreańskiej pielęgnacji, jednak  staram się przynajmniej raz w tygodniu uraczyć buźkę maseczką (bardzo lubię te z aktywnym węglem- naprawdę robią robotę!), nie zapominam też o demakijażu i stosowaniu odpowiednich kremów. Na noc zamiast kremu stosuję olejek z pestek granatu (możecie zakupić takowy w Rossmanie). Pamiętajcie dziewczyny- dermatolog to nie nasz wróg, a przyjaciel. Ja kiedyś korzystałam z jego fachowej pomocy i wybieram się niedługo, żeby ogarnąć buzię po ciąży, karmieniu i tym permanentnym niedosypianiu. 🙂

 

  • Stoisz przed lustrem, bez makijażu, bez ubrania – zupełnie nago. Kogo w nim widzisz?

Z odpowiedzi na to pytanie, śmiało mogłabym zrobić cykl wpisów (który zapewne niedługo powstanie 🙂 ). Kiedyś miałam olbrzymi problem z akceptacją siebie. Najpierw uznałam, że mam brzydki nos. Potem, że mam zbyt krótkie nogi. Potem były za grube łydki, za gruby brzuch… A teraz jak już mam czas zerknąć w lustro, to jestem z siebie dumna. Fakt, poprawiłabym może kilka rzeczy, ale generalnie widzę dość szczupłą kobietę z sympatyczną buzią, niewysoką, filigranową. Generalnie niebrzydką. 🙂

  • Jak dbasz o swoje ciało i ile czasu dziennie mu poświęcasz?

Kolejne pytanie, z odpowiedzi na które można machnąć cały cykl. 🙂 Codziennie ćwiczę. Kiedyś ćwiczyłam codziennie, po bitej godzinie. Przetestowałam mnóstwo form aktywności- od Pilatesu i Callanetics, po Tabatę i ćwiczenia z Ewą Chodakowską czy Mel B. Ta ostatnia towarzyszy mi do dziś. Codziennie robię Cardio, dużo spaceruję, skaczę na skakance… Staram się pić dużo wody i nie żreć fast foodów. Stosuję balsamy do ciała i kremy do rąk. Czyli tak ze dwie godziny dziennie z tego wszystkiego by się uzbierało. 🙂

  • Wymień 3 produkty jedzeniowe które spożywasz i które Twoim zdaniem najbardziej dbają o nasze ciało, cerę i włosy.

Pietruszka, marchew i odpowiednio dobrane witaminy- w kapsułkach lub do picia. 🙂

  • Jak czujesz się po zjedzeniu fast food/ słodyczy/ chipsów?

Pierwsze  wrażenie- jestem szczęśliwa, bo najedzona. A potem myślę, jak długo będę musiała ćwiczyć, żeby to spalić. 🙂

  • W skali od 1-10 na ile uważasz się za atrakcyjną?

Ojoj. Rano zanim się w jakikolwiek sposób ogarnę, to takie 3-. 🙂 Jak już jakoś się ubiorę i umaluję, to mocne 5 🙂 A tak całkiem serio- to zależy. Od tego, ile spałam i czy w ogóle spałam, co się aktualnie dzieje w moim życiu, czy mam poczucie, że robię wszystko w zgodzie ze sobą… Mnóstwo czynników składa się na to, jak czujemy się we własnym ciele. Wyciągając średnią z moich nastrojów i tego jak wyglądam w ostatnim czasie- 7. Takie może czasem troszkę naciągane, ale 7. 🙂

 

Jak Wam się podoba  pomysł na kosmetyczne tagi? Podrzucajcie w komentarzach, jakie jeszcze mogłabym zrealizować.

No i standardowo- udostępniajcie, lajkujcie moje instagramy i Facebooki 🙂 No i oznaczajcie innych- może też zechcą się wypowiedzieć odpowiadając na te pytania we wpisach na swoich blogach? 🙂

*Zdjęcia do wpisu poczyniłam ja, aparatem, który niestety już dokonał żywota. Uczcijmy jego pamięć minutą ciszy i nierobienia dziubka do selfie.

Posted by Goch in Nie tylko mama, 16 comments
Co mnie podkusiło?

Co mnie podkusiło?

Rozpoczynając przygodę z blogowaniem, miałam zamiar skupić się na macierzyństwie, motywacji i pedagogice. I właśnie stwierdzam fakt, że nie tędy droga. Nie ma co zamykać się na pozostałe aspekty życia. Przecież jest tyyyle do opisania.

Stwierdziłam, że pora dać się poznać z nieco innej strony- tej bardziej zewnętrznej, urodowej, zahaczającej mocno o lifestyle, modę i tego typu babskie gadanie. bo czemu niby nie?

Tutaj będzie można znaleźć recenzje ciekawych książek, kosmetyków, mini- haule zakupowe i wiele, wiele innych tematów do poczytania przy kawce i herbatce.

Jeśli będzie taka potrzeba, stworzę również cykl wpisów o mojej nowej pracy- muszę tylko poczekać na moment, w którym będę mogła powiedzieć cokolwiek z poziomu znawcy tematu. Nie chcę nikogo broń Boże wprowadzać w błąd.

Tak więc, idzie nowe. Zobaczymy co mi przyjdzie do głowy na zimę, bo chyba te zmiany to idą jakoś cyklicznie, wraz ze zmieniającą się aurą.

Zaglądajcie na mój instagram, Facebooka no i piszcie mi różne miłe rzeczy pod postami 🙂

Aha i idzie październik… Studenci- powodzenia! Pamietajcie, to czas nie tylko na naukę, ale również na studiowanie 🙂

*Zdjęcie wykonała Ania Borkowska

Posted by Goch in Nie tylko mama, 3 comments