Goch motywuje

Ciesz się drogą

ciesz się drogą

Nowy rok wielu z nas kojarzy się z mniej lub bardziej przyjemną koniecznością podejmowania postanowień, robienia planów itd. Potem przychodzi pora na ich realizację. W tym momencie część osób odpada – bo cel wciąż zbyt daleki, bo realizacja trudniejsza niż myśleliśmy… Zamiast cieszyć się każdym małym sukcesem na drodze do osiągania większego celu, łapiemy się na permanentnym niezadowoleniu. Dlaczego tak jest?

W niemal każdym poradniku motywacyjnym znajdujemy milion rad na temat osiągania celów. Wszystko ok, tyle tylko, że niewielu autorów ogarnęło, że trzeba dać do zrozumienia czytelnikowi, że sama droga w dążeniu do celu może być piękna i stanowić wartość samą w sobie.

Najważniejsze jest to, co zupełnie niewidoczne

Lubimy mierzalne efekty. Lubimy je widzieć i odczuwać zmianę i tak samo cieszy nas, że inni zauważają zmiany u nas. No dobrze. Tyle tylko, że czasem rewolucja życiowa nie prowadzi do widocznych efektów w przeciągu kilku miesięcy. My sami nie jesteśmy zadowoleni z tego, że wszystko idzie jakoś tak powoli, inni też niczego nie dostrzegają… Więc w sumie pewnie za dużo na siebie wzięliśmy i nie warto się przejmować realizacją czegoś, co nam na bank nie wyjdzie.

No właśnie. A może samo osiąganie celu doprowadziło do spotkania z wartościowymi osobami w naszym życiu? Może przy okazji odkryliśmy w sobie  jakiś talent lub przy okazji doprowadziliśmy do kolejnych zmian w naszym życiu? Wydaje mi się, że każdy pozornie niezrealizowany cel, przyniósł Ci którąś z wymienionych rzeczy.

Sztuka odpuszczania

O tym można pisać książki, a temat i tak jeszcze bardzo długo pozostanie niewyczerpany. No bo niby jak wyczerpać temat, na który niemal każdy ma coś do powiedzenia? Bo każdy kiedyś coś sobie odpuścił.

Był czas, że studiowałam zarządzanie.Gdyby nie były to studia dzienne i nie łączyłabym ich z zarobkową pracą na 3/4 etatu, zapewne to z tej dziedziny uzyskałabym tytuł magistra. Niestety, zrezygnowałam z różnych powodów po kilku miesiącach. Ale… Poznałam mnóstwo nowych przesympatycznych osób. Spróbowałam pokonać potwora zwanego statystyką i dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy na temat marketingu i podatków. Część z tej wiedzy wykorzystuję do dziś.

Odpuściłam studia na państwowej uczelni, gdzie pobierałam stypendium w wielkości 1/2 mojej ówczesnej wypłaty. Ale nie żałuję. Bo na drodze do osiągania celu oprócz kłód pod nogami były momenty, w których czułam, ze żyję.

Szukanie szczęścia w całym

Droga do celu to często momenty pokonywania  siebie samego. To trudne, ale potrzebne doświadczenie. Zahartowany, czasem mocno poobijany człowiek, zaczyna postrzegać świat inaczej niż dotychczas. To piękne i potrzebne doświadczenie. Nie namawiam do samobiczowania się i doszukiwania się zajebistości w chujowych doświadczeniach, ale czasem warto przestać użalać się nad sobą i ogarnąć, że nawet jeśli nasz główny cel musieliśmy mocno zmodyfikować lub uznaliśmy, że nigdy go nie osiągniemy, to zapewne coś zyskaliśmy na drodze do jego realizacji.

I życzę Wam, żebyście umieli cieszyć się nawet najbardziej absorbującą i męczącą drogą oraz osiąganiem małych celów, na drodze do tych ogromnych. Zmieniacie się często w momencie podjęcia decyzji o ich realizacji. Niech te zmiany będą trwałe i stanowią kuźnię dla Waszych charakterów.

Takie to życzenia od Gocha na Nowy Rok.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *