Co z tą szkołą?

Dzieciaczki poszły niedawno do szkół, wokół których ostatnimi czasy zrobiło się sporo zamieszania. Ale po kolei.
Dziś pomądrzę się nie tylko jako pedagog, ale przede wszystkim jako beneficjenta systemu, który właśnie umiera w męczarniach. To, co się teraz odpierdziela w tych szkołach, to jakaś totalna masakra. Podobno dzieci zapomniały, że są dziećmi i generalnie oprócz zabawy w słoneczko i obrzucania się nawzajem błotem w internecie, nie robią nic innego. No i zakładają kosze na głowę nauczycielom. A nie, czekajcie. To chyba byli licealiści.

Jakoś nie chce mi się wierzyć, że absolutnie WSZYSTKIE dzieciaki są takie do dupy. Ja przynajmniej znam kilkoro całkiem spoko i normalnych. Ale ta część, której przewróciło się w główce od nadmiaru pieniędzy rodziców i braku uwagi z ich strony- serdecznie współczuję. Jeszcze życie im pokaże, którym otworem dla nich stoi.

Ale ja w sumie nie o tym. Chciałam troszkę napisać o tej gównoburzy wokół likwidacji gimnazjów. W sumie taka sama się pojawiła, kiedy takowe powstawały. Ludziom trudno jest dogodzić. Jestem absolwentką gimnazjum i jakoś specjalnie źle mi się ono nie kojarzy. To czas, który wspominam bardzo miło. Może to kwestia trafienia na odpowiednich nauczycieli i klasę, nie wiem. Ale najgorzej nie było. I wiece co? Osoby starsze ode mnie kilka lat, wspominając ośmioklasową podstawówkę, też specjalnie nie narzekają. To kwestia miejsca, w jakim się jest, wychowania i ludzi. Tyle. I czy to będzie gimnazjum, czy dłuższa podstawówka, może to być tak samo fajny, jak i niefajny czas.

Jeśli chodzi o rozplanowanie materiału do realizacji, to mam wrażenie, że przez co najmniej dwa lata gimnazjum powtarzałam i rozszerzałam materiał z lat wcześniejszych, a potem w ostatniej klasie nastąpiło dość mocne łup i trzeba było ogarniać nowy materiał i egzamin i to, co chcemy (albo nasi rodzice chcą) robić dalej. W liceum było podobnie, chociaż w sumie tam nowy materiał je*nał nas z prędkością i impetem meteorytu w drugim roku uczęszczania, co zaowocowało mocnym uszczupleniem składu w trzeciej klasie.
Ale teraz, kiedy i egzamin gimnazjalny przypomina maturę i sama matura jakoś tak inaczej się odbywa, nie jestem przekonana do obecnego systemu. Wydaje mi się, że dłuższe liceum to naprawdę niezły pomysł, właśnie ze względu na głowy tych biednych młodych ludzi, którzy chcą skończyć szkołę średnią na przyzwoitym poziomie. Skutkuje to ponadprzeciętnym ryciem, a młodość nie na tym polega, HELOŁ!
Osobna kwestia to miejsca pracy dla personelu gimnazjów. Słabe jest to, że sporo osób nie znajdzie zatrudnienia, bo np. mają rok do emerytury, albo nie wiem co tam jeszcze. Życzę im wszystkim, żeby znaleźli zatrudnienie, a sprawy poukładały się jak najbardziej po ich myśli.
Żaden system edukacji nie jest w 100 % dobry, ale w każdym można wykształcić wybitne, wartościowe jednostki. I jeśli ktoś chce zawojować świat, zrobi to również kończąc szkołę cieszącą się niezbyt dobrą opinią, ośmio, czy czteroletnią lub trzyletnią. Wszystko w rękach młodzieży. Oby odnalazła się w nowej edukacyjnej rzeczywistości.
Nie pozabijajcie się w komentarzach, błagam was. I mnie też oszczędźcie 😉

*Zdjęcie wyjątkowo nie z Pixabay, a z innego serwisu

promujbloga.pl

Please follow and like us:

You may also like

17 komentarzy

  1. Cieszę się, że to wszystko jeszcze przede mną. Swoją edukację zakończyłam jakiś czas temu i nie żałuję, że nie było wtedy szkół gimnazjalnych. Zgadzam się jednak z tym, że chodzi również o „miejsce, w jakim się jest, wychowanie i ludzi” i nie ma znaczenia czy była to podstawówka czy gimnazjum. Mam nadzieję, że te wszystkie zmiany są faktycznie na lepsze…

  2. No ja akurat jestem rocznikiem, ktory bardzo źle wspomina gimnazjum. Dodatkowo nauczyciele, którzy w większości nie potrafili sobie poradzić z młodzieżą. W przeciwieństwie do podstawówki, gdzie poziom był wyższy a nauczyciele trzymali dyscyplinę. Zmiany w edukacji, podobnie jak w innych dziedzinach były i będą. Człowiek w współczesnym świecie musi się cały czas kształcić i dostosować do zmian.

  3. Być może nie jestem realistką albo brak mi doświadczenia, ale szczerze wierzę, że każdy jeden dzieciak ma dobre serce. Autentycznie jestem tego pewna i sądzę, że odpowiednie podejście jest w stanie do tego dobrego serca dotrzeć. No ale to podejście pozostawia wiele do życzenia. Może znajdę jakąś alternatywę dla państwowego szkolnictwa…

  4. System systemem, ale najważniejsze są wartości i to co przekazujemy każdemu młodemu człowiekowi. Przyznam sama, że znam różne dzieci, ale większość z nich to wartościowe, nie zepsute i nie zmanierowane postaci, choć rozwydrzonych i zepsutych dzieci też nie brakuje. Życzę wszystkim rodzicom i opiekunem wszystkiego co najlepsze i przekazywania tego co istotne i ważne oraz przede wszystkim czasu spędzonego ze swoimi pociechami.

  5. Ja generalnie nie jestem przekonana do polskiego systemu edukacji – zarówno na jego początkowych , jak i bardziej zaawansowanych szczeblach. Sama byłam tak zwanym „rocznikiem eksperymentalnym” – 86, pierwszy rocznik gimnazjum. Ale już w klasach 1-6 uczy się pewnych rzeczy zupełnie niepotrzebnych, które w życiu absolutnie do niczego się nie przydają – i tak w zasadzie zostaje aż do poziomu magistra na studiach. Moje postulaty to : 1) mniej niepotrzebnej teorii, więcej praktyki; 2) więcej nauczycieli, których bardziej obchodzi faktyczna wiedza ucznia i jego zaangażowanie – a mniej makijaż i styl ubierania (takich na szczęście miałam w moim liceum – szkole najlepszej w mieście, z tradycjami – gdzie nie liczyło się jak wyglądasz, tylko co sobą reprezentujesz).

  6. Nazewnictwo szkół niczego nie zmienia i nie zmieni. Zmieniły się czasy, gdzie uczniowie mają dostęp do Internetu bez ograniczeń, gdzie oglądają filmiki i szukają porad. Zmieniło się nastawienie do dorosłych. Rodzice są dłużej w pracy, zanika życie rodzinne -wspólne gry analogowe, rozmowy, poobiednie pogaduszki w weekend. Zmieniło się wszystko. Nie zmienił się system, który jest strasznie przestarzały, w którym narzucane są rzeczy przez osoby nie mające większego pojęcia o obecnej sytuacji. Zabija się kreatywność dzieci i nauczycieli. Pruska szkoła i pruskie wychowanie niestety nadal wiedzie prym.Nie patrzy się na zainteresowania i talenty (tylko w nielicznych przypadkach), nie zachęca się do ich rozwijania – w zamian proponuje się wyścig szczurów, gdzie tak naprawdę to nie oceny świadczą o człowieku, tylko jego osobowość i umiejętności. Czy talentem jest tylko uczeń uzdolniony matematycznie? Czy talentem nie może być stolarstwo, kucharstwo itp.? Miejmy nadzieję, że kiedyś rządy spojrzą w stronę Finlandii czy obecnie zmieniających się Niemiec – nie mówię o całkowitym przejęciu założeń, a o doborze odpowiednich aspektów, które będą najlepsze dla Naszych dzieci.

  7. Zmiany były i będą. Tylko akurat jakoś nie czuję tego, żeby taka zmiana mogła zrobić coś NAPRAWDĘ dobrego dla edukacji. Po prostu. Jako osobie z rocznika eksperymentów, gdzie egzamin gimnazjalny był nagle inny, matura też to naprawdę bokiem mi te ich reformy dla reformy wychodzą. Wprowadzane na szybko i bez odpowiedniego przygotowania

  8. Uważam, że jest to zmiana na lepsze, ale gdyby nie chwilowe wprowadzenie gimnazjów nie byłoby tego całego zamieszania. Większość szkół jest nieprzygotowana do przyjęcia dzieci i dopiero teraz wprowadzają niektóre poprawki. Wciąż modyfikują i ulepszają. W naszej szkole nie ma jeszcze biblioteki szkolnej.

  9. Szkoda, że wprowadzają zmiany związane z samym nazewnictwem szkoły. Od lat nie zmienia się system. Stare metody, które w ogóle nie pomagają w nauce i nie przygotowują do życia. Jak dla mnie zbyt szybko wprowadzone zmiany i na pewno nie były dobrze przemyślane.

  10. Oby to były zmiany na lepsze. Ja nie wspominam źle gimnazjum ale nie wiem też, czy nie byłoby mi lepiej gdybym kończyła 8 klasową podstawówkę. Zgadzam się z Tobą, że niezależnie od systemu dużo zależy od ludzi, których mamy na swojej drodze – oby nasze dzieci trafiły na samych inspirujących niezależnie do jakiej szkoły pójdą! 🙂

  11. Mam nadzieję, że nadchodzące zmiany będą dobre, Jak na razie wiem tyle, że mnóstwo osób straci pracę – a przecież miało być tak super. O systemie edukacji też nie słyszę najlepszych opinii. Czas pokaże co dalej…
    A osobom, które straciły pracę przez reformy, życzę z całego serca powodzenia!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *