Matka Polka Feministka


Mój mąż ma talent do wymyślania interesujących przezwisk, związków frazeologicznych i zwrotów. Kreatywna z niego bestia, nie ma co. Kiedyś nazwał mnie Matką Polką Feministką. Ja dodałam sobie do tego ładną ideologię. Poczytajcie, co wymyśliłam.

Pojawienie się dziecka skasuje nam mnóstwo rzeczy w życiu, ale drugie tyle nam podaruje. Będą to wartościowe i piękne prezenty, takie jak pierwsze “mama”, które zapewne zapamiętasz do końca życia, uścisk dziecięcych rączek na Twojej szyi, czy pocałunki składane na Twoim policzku. To takie małe coś, co kruszy nasze zatwardziałe serca na milion drobnych kawałeczków i robi z nas ckliwe istoty, które płaczą na reklamach kostek rosołowych.  Ale po pół roku (albo po roku, zależy od wytrzymałości psychiki), zaczyna się coś dziać. To nasze drugie ja, to sprzed ciąży i historii “jestem mamą”, zaczyna się domagać naszego powrotu do gry zwanej życiem poza macierzyństwem.

Nie tylko matka

Tak nazywa się kategoria, w której wylądował ten wpis i kilka innych, które właśnie wyrażają to moje “ja”, które zaczyna wrzeszczeć coraz głośniej. Nie wstydzę się tego, ba, żadna z nas nie powinna tego robić. Jesteśmy przede wszystkim kobietami, ludźmi z marzeniami i aspiracjami, wychodzącymi poza to, co dziś ugotujemy na obiad i czy wyrabiamy się z praniem. Serio, obowiązki domowe są ważne, ale nie najważniejsze. Dopóki worek ze śmieciami nie wychodzi z mieszkania sam, zostawiając na stole kartkę, że będzie tęsknił, ale chrzani bytowanie w takim pierdolniku, jest ok.

Usiądź czasem z książką, obejrzyj film, wyjdź na spacer albo zacznij ćwiczyć (to ostatnie polecam szczególnie mocno, wiem jak kiepsko się czuję, kiedy mam przerwę od aktywności dłuższą niż tydzień).  Albo znajdź sobie pasję. Nie każda od razu pochłania miliony monet i wymaga specjalistycznego sprzętu.

matka

Bądź dla siebie dobra

Mój charakter zmienił się odkąd zostałam mamą o 180 stopni. Mniej się przejmuję pewnymi rzeczami. Uczę się odszczekiwać na chamskie zaczepki, a z drugiej strony uczę się odpuszczać w sprawach, o które nie warto wojować. Nie zazdroszczę, nie oceniam. Lżej mi. Jestem mamą i żoną i wolę większość energii poświęcać na okazywanie miłości moim najbliższym i… sobie samej. Realizuję konsekwentnie swoje plany. Staram się być jak najlepsza w tym, co stało się moim zawodem. Ale umiem też odpuścić jeśli uznam, ze coś przestało mnie jarać w jakikolwiek sposób. To taka mała mądrość życiowa tuż przed trzydziestką. 😉

Matka Feministka

Jestem mądrą feministką. Byłam nią już wcześniej, ale odkąd zostałam mamą cudownej dziewczynki, jestem nią tym bardziej. Szanuję facetów i uważam, że nasze życie bez nich byłoby pozbawione wszelkich atrakcji i kolorów. Ale nie pozwolę na traktowanie mnie jako gorszy sort, bo jestem kobietą. Może i nie jestem świetnym kierowcą, czasem moją głowę zaprząta ząbkowanie dziecka i wciąż czasem mylę strony: lewą i prawą, ale uważam, że mi też należy się szacunek. Niekoniecznie z tego powodu, że jestem kobietą, ale raczej dlatego, że jestem człowiekiem. W niczym nie jestem gorsza od Was, panowie. Uważam, że jeśli szanowalibyśmy się nawzajem, świat byłby bardziej przyjaznym miejscem. Bez tych poje*anych kategorii, w które świat próbuje nas wciskać. Nie wpisujesz się w którąś z nich – wypadasz z gry, jesteś robalem, który żyje tylko po to, żeby go deptać.

Szanuję Cię, bez względu na to, czy jesteś kobietą, facetem, czy kimś pośrodku.

Jestem inna, bo życie postawiło mnie w innym miejscu niż byłam kilka lat temu. I bycie Matką Polką Feministką bardzo mi pasi. I dziękuję Ci kochanie za to, że mnie tak nazwałeś.

*Zdjęcia do wpisu wykonał Jakub Pecio

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *