Ciesz się. Tylko tyle.


Rozpoczynając swój dzień po niespełna pięciu godzinach snu (z przerwami, oczywiście), masz dwa wyjścia- albo do wieczora ubolewać nad swoim losem (kiedy ona wreszcie zacznie przesypiać noce, kiedy wyjdą jej ząbki, ble, ble, ble...), albo spróbować zebrać się do kupy i za pomocą hektolitrów kawy zrobić coś konstruktywnego, choćby to...