jesień

Jesień

Jesień

Im dłużej tutaj jestem, tym więcej rzeczy mnie zaskakuje. Na przykład to, że gdy już zabawa rozkręci się w najlepsze, nagle słońce gdzieś się chowa, robi się zimno i ciemno. Kto to wymyślił?

Nie rozumiem też, dlaczego musimy się tak długo szykować do wyjścia- jeszcze kilka tygodni temu nie zabierałyśmy ze sobą nic oprócz picia, owoców i kremu do opalania. No i zabawek do piaskownicy- ależ lubiłam się nimi bawić! Piasek był taki sypki i ciepły… Mogłyśmy wygodnie rozsiąść się na słoneczku i łapać ciepełko, bawiąc się w najlepsze.

A teraz?… Zanim wyjdziemy, szykujemy się całą wieczność. Zakładamy cieplejsze buty, opaskę albo cienką czapkę, kurtkę lub bezrękawnik… Po co to? Nie możemy wyjść tak jak jeszcze niedawno- ja w bodziaku, a Ty mamo w sukience w kwiaty?

Czuję, że coś się zmienia. Dzień jest coraz krótszy, coraz więcej ludzi kolejce w sklepie pociąga nosem. Wszyscy wyglądają tak samo w tych kurtkach i szalikach. Mamo, bądź blisko mnie, bo boję się, że gdy się oddalisz, nie znajdę Cię w tłumie!

Chociaż niewygodnie mi w spacerówce w tych grubych ubraniach, siedzę sobie spokojnie i podziwiam kolorowe liście, które suną z wiatrem po chodniku. Czasem pokazujesz mi kasztany i żołędzie i obiecujesz mi, że kiedyś będziemy robić z nich ludziki. W sumie bardziej podobały mi się kolorowe i pachnące kwiatki, ale te całe kasztany w zielonych łupinkach i kolorowe listki różnej wielkości są całkiem w porządku.

Daj mi czas, żebym nauczyła się cieszyć nową porą roku. Pokazuj mi, co może mi się w niej podobać, żebym kiedyś nie narzekała na nią tak jak wszyscy. Porzucaj ze mną kolorowymi liśćmi- to naprawdę fajna zabawa! Spaceruj ze mną w ostatnich ciepłych promieniach słonka i naucz mnie tak samo cieszyć się jesiennym deszczem. Bo chcę być radosna bez względu na to, co dzieje się za oknem. Przecież zawsze, gdy jesteśmy razem, jest lato…

*Zdjęcie pochodzi ze strony Pixabay.

 

Posted by Goch in Zu mówi, 12 comments
Co ze mnie za mama

Co ze mnie za mama

Coś ostatnio ciężko mi idzie to moje macierzyństwo. Mam wrażenie, że nie umiem w dziecko. Nie umiem w żonę, a w kobietę pracującą dom ogarniającą to już w ogóle.

Codziennie oblewam egzamin z macierzyństwa, racząc siebie i córeczkę kolejnymi potknięciami. Nie wiem, może to powakacyjne zmęczenie materiału. A może mój organizm chce mi coś zakomunikować. Szkoda, że w taki sposób.

Smutne oczka wpatrującej się we mnie córeczki jakoś ostatnio szczególnie mnie ruszają. Staram się dbać o to, żeby jej jedynym wspomnieniem z dzieciństwa nie było Agi bagi ze swoją Zebromarchewką, ale coś czas mi się mocno kurczy, a zaległości rosną i rosną…

Pora się ogarnąć. To nic, że pogoda nam w tym nie pomaga. Wczesną jesienią większość z nas zalicza spadki formy. Ale trzeba spiąć cztery litery i jechać dalej. Bo chcę pokazać Zu, że można połączyć ze sobą kilka ról. Może nie uda się każdej z nich ogarnąć perfekcyjnie, ale próbować zawsze można. Przede wszystkim wiem, że nie wolno mi w tym całym bajzlu się pogubić. Codziennie walczę ze zmęczeniem nie tylko dla siebie. Niech malutka ma kiedyś w głowie obraz mamy zasuwającej na wysokich obrotach, ale przy tym nie zapominającej o sobie. I oby kiedyś  ona nie wdepła w macierzyństwo do tego stopnia, że zapomni o tym, kim jest i czego chce. A jak już sobie przypomni, że w sumie to wypadałoby zadbać o siebie, wyjść do ludzi, okaże się, że jest zbyt nudna dla towarzystwa. Ciężko jej będzie samej ze sobą wytrzymać. Widziałam takie kobiety, nie chcę tego ani dla niej ani dla siebie.

Uwierzcie mi, czasem ciężko mi cokolwiek do Was tu nasmarować, bo nie czuję się autorytetem. Ale chcę pokazać, że pomimo zmęczenia i zaliczania dołków, można robić coś fajnego. Z każdego z nich wyjść z podniesionym czołem i cycem do przodu. Tak jak Wonder Woman, a co.

A Wy, lubicie za coś jesień? Bo ja tylko za kolory. I kasztany.

*Zdjęcie popełniła Ania Borkowska

Posted by Goch in Goszkowo :), 0 comments