kobieta

Nie umiem być suką

Nie umiem być suką

Ostatnio mamy do czynienia z jakimś boom feministycznym. Wszystko spoko, ale w tym wszystkim najmniej mówi się o jednym – że często to kobiety najbardziej walczą między sobą o bzdurne rzeczy. Dla zasady. Bo przecież trzeba sobie nawzajem dopieprzyć, ot tak, dla zasady.

Będąc w ciąży, potem mamą z małym, wrzaskliwym stworkiem w wózku, często potrzebowałam czyjejś pomocy – począwszy od przedostania się z wózkiem w ciasnej alejce sklepowej, skończywszy na wnoszeniu wózka z dzidzią po schodach. Przykro mi to pisać, , ale częściej pomagali mi łysi, napakowani faceci, którzy akurat wychodzili z pobliskiej siłowni i wstępowali do biedry po ryż i kurczaka. Teraz nie jest lepiej – dużo częściej empatią wobec Zuzu wykazują się panowie niż panie. Chyba, że same mają maluchy w wózku. Wtedy patrzymy na siebie. Działa telepatia. Nasze zmęczone mózgi łączą się w bólu i jakoś sobie pomagamy.

Ja się męczyłam, męcz się i Ty

Znacie to, nie? Za moich czasów tego nie było i jakoś dawałam radę, Ty też musisz. Ja jakoś tego i tego nie potrzebowałam. Po co Ci to. Moje drogie. Czemu tak Was boli, że niektórzy mają lepiej, chcą od życia czegoś więcej? Moim zdaniem jesteśmy ludźmi, dopóki chcemy więcej, mocniej bardziej. Sorki, przeciętność mnie nie zadowala. Nie zazdroszczę i kombinuję co zrobić, żeby każdy, kto poprosi mnie o radę czy pomoc, w końcu ją otrzymał. I to na takim poziomie, na jakim ja bym chciała ją dostać.

Pusta lalka, bo robi paznokcie

Wiecie, ile razy słyszałam, że poza wyglądem i byciem plastikiem nie mam nikomu nic do zaoferowania? Kiedyś jeden miły pan powiedział mi, że poza ładnym ciałem w sumie nie ma we mnie nic fajnego, bo ani z ryja, ani z gadki jakoś za specjalnie fajna nie jestem. I jak komuś się spodobam, to znaczy, że z nim coś nie tak. W sumie mam z tym luz, bo to było po tym, jak nie chciałam się z panem umówić. Bywa, niektórzy źle znoszą porażkę. Jakże duże było moje zdziwienie, kiedy parę lat później pewna pani stwierdził, że jestem pustakiem bo się maluję. Potem szło dalej… Teraz w sumie większość facetów ma luz z tym, co pojawia się na blogu, na Insta i na Facebooku. Raczej mam pozytywny odzew. Ale niektóre dziewczyny dalej potrafią mi dopierdzielić – począwszy od tego, że “mamie nie wypada”, “lepiej zajmij się dzieckiem zanim robić z siebie  głupka w Internecie” itp., pojawiają się i zarzuty z cięższym kalibrem, łącznie z wmawianiem mojemu mężowi, że zapewne go zdradzam. Czaicie to?!

Nie zazdrość mi

Nie mam w zwyczaju linczować ludzi. Jestem generalnie miła, ale czasem otwiera mi się nóż w kieszeni. Jedni mówią o mnie, że  jestem silną i mądrą kobietą, inne panie nadal będą mnie glebić. Przywykłam. Ale jeśli macie to robić z zazdrości – nie traćcie czasu. Gwarantuję Wam, że każda z Was, ma o wiele lepiej niż ja w wielu sprawach. Zapewne zamieniłabym się z Wami na wiele rzeczy.

Nie jestem przeciwna kobietom. Uważam, że jesteśmy mądre, silne i piękne. Potrzebujemy się nawzajem wspierać zwłaszcza wtedy, kiedy u naszego boku aktualnie nie ma faceta, który się nami opiekuje. Nie ma nic złego w tym, że ktoś ma na imprezie identyczną sukienkę jak Ty, serio. Tamta laska po prostu ma tak dobry gust jak Ty. 🙂 To, że Twoja koleżanka robi karierę szybciej niż Ty nie znaczy, że przespała się z szefem. Zanim podzielisz się tego typu przemyśleniami z inną koleżanką w trakcie przerwy na fajkę, zastanów się, czy przypadkiem nie ma ukończonych więcej kierunków studiów niż Ty? Może jest bardziej dyspozycyjna? Może szybciej się uczy?… Moim zdaniem często jest tak, że podejrzewamy innych o najgorsze rzeczy, sami będąc zdolnymi przynajmniej do 50% z nich. Także uważaj, zanim kogoś oczernisz.

Ja nadal nie umiem być suką. Ty też nią nie bądź.

A tak nawiasem mówiąc, zapraszam Was na profil Babskie sprawy.

Dziewczyny robią wspaniałą robotę, przyłącz się i Ty!

Buziaki i do następnego :*

 

Posted by Goch in Nie tylko mama, 2 comments
7 urodowych grzechów głównych

7 urodowych grzechów głównych

To drugi z tagów, które chciałam zrealizować u siebie na blogu. Jestem też bardzo ciekawa Waszych odpowiedzi. 🙂 Bez przedłużania – jedziemy! 🙂

  1. Chciwość – najdroższy i najtańszy kosmetyk, jaki posiadasz.7 urodowych grzechów głównych

    Kiedyś nie żałowałam sobie zbytnio i potrafiłam np. na puder wydać grubo ponad stówę. Dziś do moich najdroższych kosmetyków należą perfumy, ale w dużej mierze to prezenty. Najtańszy kosmetyk jaki mam to puder z Wibo. Kosztował na pewno mniej niż 20 zł, a jest przegenialny.

  2. Gniew – których kosmetyków nienawidzisz, a które uwielbiasz? Jaki kosmetyk był najtrudniejszy do zdobycia?

    Nie lubię się z eyelinerem i kredkami do oczu. Irytują mnie kosmetyki do konturowania, bo nimi też najczęściej robię sobie krzywdę. Najtrudniejsze do zdobycia były dla mnie perfumy linii Beufort London, które wymyślił bębniarz The Prodigy. Zapach jest przegenialny, kiedy się nim spryskam, nawet bezdomne koty przede mną uciekają, serio.7 urodowych grzechów głównych

  3. Obżarstwo – jakie produkty kosmetyczne są według Ciebie najsmaczniejsze?

    Wszystko, co zawiera w swoim składzie kokos i kawę. 7 urodowych grzechów głównych

  4. Lenistwo – których kosmetyków nie używasz z lenistwa?

    Kremów do stóp i kremów do rąk. Pozdrawiam moje atopowe zapalenie skóry, które się ostatnio przyczepiło do moich dłoni, zrozumiałam aluzję, możesz sobie odpuścić.

  5. Duma – które kosmetyki dają Ci najwięcej pewności siebie?

    Zdecydowanie czerwona szminka i tusz  do rzęs. No i dobrze się czuję z ładnie zrobioną kreską na oku, ale to u mnie rzadkość. Patrz punkt 2.

  6. Pożądanie – jakie atrybuty uważasz za najatrakcyjniejsze u płci przeciwnej?

    Podobają mi się ogarnięte włosy – zadbane, czyste i ułożone. Jako tako. 🙂 Mam słabość do silnych, ładnie umięśnionych ramion i… ładnych oczu. Tak, facet też musi je mieć. 🙂 No i lubię uśmiechniętych facetów. Bardzo. 🙂

  7. Zazdrość – Jakie kosmetyki najbardziej lubisz dostawać w formie prezentów?

    Jeśli chcesz mi sprawić przyjemność, kup mi perfumy i powiedz, że jestem ładna. 🙂 A tak serio – nie pogardzę np. balsamem do ciała – byle ładnie pachniał. Z tymi perfumami też nie żartowałam, bo naprawdę je lubię. 🙂

7 urodowych grzechów głównych

Wracam! Przepraszam za nieobecność, tym razem była spowodowana sporymi kłopotami technicznymi z blogiem. Mam nadzieję, że już mam je z głowy i znów będziemy się trochę częściej widzieć.

Buziaki!

Posted by Goch in Nie tylko mama, 0 comments
Matka Polka Feministka

Matka Polka Feministka

Mój mąż ma talent do wymyślania interesujących przezwisk, związków frazeologicznych i zwrotów. Kreatywna z niego bestia, nie ma co. Kiedyś nazwał mnie Matką Polką Feministką. Ja dodałam sobie do tego ładną ideologię. Poczytajcie, co wymyśliłam.

Pojawienie się dziecka skasuje nam mnóstwo rzeczy w życiu, ale drugie tyle nam podaruje. Będą to wartościowe i piękne prezenty, takie jak pierwsze “mama”, które zapewne zapamiętasz do końca życia, uścisk dziecięcych rączek na Twojej szyi, czy pocałunki składane na Twoim policzku. To takie małe coś, co kruszy nasze zatwardziałe serca na milion drobnych kawałeczków i robi z nas ckliwe istoty, które płaczą na reklamach kostek rosołowych.  Ale po pół roku (albo po roku, zależy od wytrzymałości psychiki), zaczyna się coś dziać. To nasze drugie ja, to sprzed ciąży i historii “jestem mamą”, zaczyna się domagać naszego powrotu do gry zwanej życiem poza macierzyństwem.

Nie tylko matka

Tak nazywa się kategoria, w której wylądował ten wpis i kilka innych, które właśnie wyrażają to moje “ja”, które zaczyna wrzeszczeć coraz głośniej. Nie wstydzę się tego, ba, żadna z nas nie powinna tego robić. Jesteśmy przede wszystkim kobietami, ludźmi z marzeniami i aspiracjami, wychodzącymi poza to, co dziś ugotujemy na obiad i czy wyrabiamy się z praniem. Serio, obowiązki domowe są ważne, ale nie najważniejsze. Dopóki worek ze śmieciami nie wychodzi z mieszkania sam, zostawiając na stole kartkę, że będzie tęsknił, ale chrzani bytowanie w takim pierdolniku, jest ok.

Usiądź czasem z książką, obejrzyj film, wyjdź na spacer albo zacznij ćwiczyć (to ostatnie polecam szczególnie mocno, wiem jak kiepsko się czuję, kiedy mam przerwę od aktywności dłuższą niż tydzień).  Albo znajdź sobie pasję. Nie każda od razu pochłania miliony monet i wymaga specjalistycznego sprzętu.

matka

Bądź dla siebie dobra

Mój charakter zmienił się odkąd zostałam mamą o 180 stopni. Mniej się przejmuję pewnymi rzeczami. Uczę się odszczekiwać na chamskie zaczepki, a z drugiej strony uczę się odpuszczać w sprawach, o które nie warto wojować. Nie zazdroszczę, nie oceniam. Lżej mi. Jestem mamą i żoną i wolę większość energii poświęcać na okazywanie miłości moim najbliższym i… sobie samej. Realizuję konsekwentnie swoje plany. Staram się być jak najlepsza w tym, co stało się moim zawodem. Ale umiem też odpuścić jeśli uznam, ze coś przestało mnie jarać w jakikolwiek sposób. To taka mała mądrość życiowa tuż przed trzydziestką. 😉

Matka Feministka

Jestem mądrą feministką. Byłam nią już wcześniej, ale odkąd zostałam mamą cudownej dziewczynki, jestem nią tym bardziej. Szanuję facetów i uważam, że nasze życie bez nich byłoby pozbawione wszelkich atrakcji i kolorów. Ale nie pozwolę na traktowanie mnie jako gorszy sort, bo jestem kobietą. Może i nie jestem świetnym kierowcą, czasem moją głowę zaprząta ząbkowanie dziecka i wciąż czasem mylę strony: lewą i prawą, ale uważam, że mi też należy się szacunek. Niekoniecznie z tego powodu, że jestem kobietą, ale raczej dlatego, że jestem człowiekiem. W niczym nie jestem gorsza od Was, panowie. Uważam, że jeśli szanowalibyśmy się nawzajem, świat byłby bardziej przyjaznym miejscem. Bez tych poje*anych kategorii, w które świat próbuje nas wciskać. Nie wpisujesz się w którąś z nich – wypadasz z gry, jesteś robalem, który żyje tylko po to, żeby go deptać.

Szanuję Cię, bez względu na to, czy jesteś kobietą, facetem, czy kimś pośrodku.

Jestem inna, bo życie postawiło mnie w innym miejscu niż byłam kilka lat temu. I bycie Matką Polką Feministką bardzo mi pasi. I dziękuję Ci kochanie za to, że mnie tak nazwałeś.

*Zdjęcia do wpisu wykonał Jakub Pecio

Posted by Goch in Nie tylko mama, 0 comments
Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?

Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?

Urodziłaś dziecko. Wykonujesz na co dzień najcięższą, ale i najpiękniejszą pracę na ziemi. Wszystko super. Dzieciątko wychodzi do żłobka/ przedszkola/ szkoły. Zostajesz w domu sama, ewentualnie z mężem. Co robisz? Zapewne oboje porządkujecie mieszkanie w nadziei, że zdążycie przed powrotem małego tajfunu z jego obecnego miejsca pobytu. I co?… I nic więcej?… Gdzie się podziała kobieta, żona, czuła kochanka? Gdzie się podziała Twoja zmysłowość?…

Nie lubię luster

Sama miałam przez pewien czas tak, że reagowałam nieco wystraszonym “o ku*wa”, kiedy niechcący spoglądałam w lustro. Niezbyt się sobie podobałam. Szczerze powiedziawszy, po porodzie nie poznałam siebie w lustrze. Bo gdzieś wyparował mój dość zgrabny nosek, oczy zaginęły pod workami, które niemal obijały mi się o kolana… Dramat.

Potem wróciłam do domu i było tylko gorzej. Zdarzało mi się, że ktoś pytał, czy przypadkiem znów nie jestem w ciąży. I o dziwo wtedy miałam wciągnięty brzuch. Były wakacje, więc pogoda nie ułatwiała mi sprawy – miałam ochotę albo nie wychodzić z domu, albo znaleźć takie ubranie, które w ostateczności odsłoni mnie od szyi w górę.

W pierwszym miesiącu po porodzie, wyparowało ze mnie 15 kilo z 20, które przykleiło się do mnie w czasie ciąży. Teraz po nadmiarze nie ma ani śladu. Na szczęście.

zmysłowość

 

Mama wraca do gry

Mam szczęście mieć wspaniałego męża, który nie miał do mnie pretensji o żadną nadprogramową fałdkę. Zapewne właśnie to motywowało mnie do pracy nad figurą i nad tym, żeby zacząć podobać się sobie. Bo chyba ja jestem swoim najbardziej czepialskim krytykiem.

Zaczęłam bacznie się obserwować. Jak się poruszam, poprawiam opadające ramiączko lub odgarniam włosy. I byłam w szoku. Okazało się, że chodzę jak facet, włosy bardziej szarpię niż odsuwam. Wszystko z automatu i jakoś tak… Mało kobieco.

zmysłowość

Mam również szczęście do spotykania na swojej drodze odpowiednich ludzi, we właściwych momentach. Zdecydowałam się na nowo stanąć przed obiektywem. Efekty były dla mnie dość szokujące. Pozytywnie.

zmysłowość

Stwierdziłam, że czas trochę się ogarnąć. Traktować się trochę lepiej, z większą delikatnością. Widzę zmianę i to ogromną. Lepiej się czuję ze sobą. Bardziej siebie lubię i jakoś mam poczucie, że zasługuję na dobre i piękne traktowanie.

W międzyczasie pani Ania Dydzik z bloga Nieperfekcyjna Mama, zaproponowała na Instagramie akcję #jednoselfiedziennie, gdzie każdego dnia chwalimy się tak naprawdę tym, jakie jesteśmy piękne. Ogarniamy facjatę i robimy zdjęcie. Tylko tyle, a ile przy tym ciekawego można się o sobie dowiedzieć… 🙂

zmysłowość

Zagubiona zmysłowość

Kiedy ostatnio podeszłaś do ukochanej osoby po to, żeby ją pocałować albo przytulic? Ot tak, bez powodu. Chociaż powód jest. Kochasz ją i chcesz, żeby o tym wiedziała i oprócz osoby, która dźwiga razem z nią ciężar codzienności i rodzicielstwa, jesteś jeszcze atrakcyjną partnerką. Albo partnerem.

Nie gub swojej zmysłowości w gąszczu codziennych obowiązków. Między jednym serialem, a drugim, pomaluj paznokcie u stóp. Zrób makijaż. Jakikolwiek. I popatrz na siebie trochę łaskawiej. Wiadomo – trudno czasem powrócić do wyglądu sprzed ciąży. Ale w sumie po co? Jesteśmy przecież całkowicie innymi ludźmi i wygląd również to odzwierciedla.

zmysłowość

Wiele z nas dostało kilka ciekawych spadków po ciąży. Ja np. nie boję się mówić o tym, że dostałam od córeczki biust i biodra. Dzięki temu, że tulę i noszę na rękach te moje 10 kilo szczęścia, zyskałam również silne ramiona. Ty też na pewno dostałaś jakiś ciekawy gift od matki natury za trudy ciąży i porodu. 🙂

Kiedy ostatnio założyłaś koronkową bieliznę? Albo sprawiłaś sobie biżuterię, wisiorek… Coś, co podkreśla Twoją urodę.

Odkrywaj siebie na nowo. Jesteś zapewne bardzo zmęczona, ale wciąż jesteś piękna. A teraz szoruj do lustra i powiedz to sobie na głos.

Buziaki! 🙂

Zdjęcia do wpisu wykonała Żaneta Koterba

 

Posted by Goch in Nie tylko mama, 10 comments