Życie!

Wstajesz rano. W sumie to dużo powiedziane. Wstaje ktoś, kto spał kilka godzin wcześniej. Inaczej: zmartwychwstajesz i próbujesz się pionizować. Jeśli już się udało, próbujesz otworzyć oczy. Jedno- jest. Drugie, powodowane chronicznym brakiem snu, próbuje protestować. Po chwili jednak się udaje. Patrzysz i nie wierzysz własnym oczom- jakim cudem , dwie osoby oprócz Ciebie, mogą zrobić taki sajgon na czterdziestu kilku metrach.

Przechodzisz do kuchni i niestety mijasz po drodze lustro. Robisz wielkie oczy i chwytasz się za serce na widok maszkary, którą widzisz w lustrze. A nie, to Ty. Całe szczęście. Nie musisz biec po różaniec, czosnek i wodę święconą. No i kołek osikowy, tak dla pewności.

Wchodzisz do kuchni i robisz kawę. Albo i nie. Bo właśnie 80 cm człowieka uczepiło się Twojej nogi i kategorycznie, w trybie nał, żąda kaszy.  Czyli dzień jak co dzień.

Ile miałaś takich poranków? Ja miałam pierdyliard. I będę miała tyle samo. Co najmniej. Zmęczenie zabiera nam urodę. I siły na poprawienie jej. Życie!

Masz kilka opcji. Albo co rano po takim początku dnia do wieczora będziesz rozpamiętywać, jak Ci źle i jak okropnie wyglądasz. Albo… Po ogarnięciu dziecięcia, udasz się do toalety (tak, tak, z maleństwem), żeby choć odrobinę ogarnąć fizys. Ludzie patrzą! Co tam ludzie- Ty patrzysz. I Twoje dziecko patrzy, o chłopaku/partnerze/ narzeczonym/ mężu, nie wspomnę. nie może być tak, że co rano i tak już wystarczająco depresyjnemu społeczeństwu, przybywa umęczona matka polka. Jeśli więc Ty będziesz zadowolona ze swojego wyglądu, najbliżsi też będą dla Ciebie milsi, bo Ty będziesz miała lepszy nastrój. Kółko się zamyka. Amen.

Trzecia opcja- stwierdzasz, że basta, tak dłużej być nie może. Oddajesz maleństwo pod opiekę kogoś, kto go nie popsuje i idziesz na długi spacer i ewentualnie na zakupy. Albo do kosmetyczki. Albo wszystko na raz, też cudnie.

Będę to pisała często, do znudzenia- szczęśliwa mama, to szczęśliwe dziecko. Szczęśliwa mama i dziecko, to szczęśliwy tata. Czyli w skrócie- szczęśliwa mama, to szczęśliwa rodzina. A rodzina to fundamentalna jednostka społeczna, więc dzięki Tobie cały kraj jest szczęśliwszy. Robiąc makijaż, robisz robotę dla ludzkości. I tej wersji się trzymajmy 🙂

Jeśli spodobał Ci się wpis- udostępnij go gdzieś, niech idzie w świat. Niedługo wprowadzę małe usprawnienia w tym temacie.

Albo zostaw komentarz, niech wiem, że fajnie się czyta i że Ci się tutaj podoba.