Zdążyłam


Bywa, że nie wiem jaki jest dzień tygodnia. Niby pilnuję dat i terminów, ale gdzieś w tej gonitwie umykają mi dni. Jedno, co chcę móc powiedzieć sobie pod koniec dnia, to jedno słowo – zdążyłam.

Jestem typem, który nienawidzi się spóźniać. Tak samo nienawidzę się spieszyć. Odkąd na świecie pojawiła się malutka, non stop gonię. Zaczyna mi to uwierać, więc staram się zmienić to i owo. Chcę być ready in time, ale inaczej. Bez pośpiechu. A jak to wygląda w praktyce?…

Zakupy

Odprowadziłam malutką do przedszkola. Z listą zakupów w łapce sunę do dyskontu ze zwierzątkiem w kropki na szyldzie. Sunę – uwierzcie mi, to idealne słowo. znając rozmieszczenie towarów udaje mi się ogarnąć shopping w 10 – 15 minut. Zakupy można odhaczyć. Zdążyłam.

Praca

Uwielbiam pracować nad jednym projektem. Skupiam się na nim jak mogę i wychodzi mi on maksymalnie dobrze. Jednak bywa, że nie wszystko idzie tak jak powinno. Ktoś wysyła mi wytyczne dwa dni później, niż wynikało z wcześniejszych ustaleń. Mała płakała pół dnia i zdecydowanie wymagała poświęcenia jej 110% uwagi. Decyduję się na zarwanie nocy, żeby zniwelować zaległości i spróbować dokonać niemożliwego – wyrobić się w ustalonym terminie, a nawet godzinie. Obiecuję sobie, że tym razem będzie bez znacznego poślizgu. Wyczerpana, wysyłam zleceniodawcom gotowe pliki około 3 nad ranem. O ósmej odczytają ode mnie wiadomość. Zdążyłam.

Supermama

Zuzu ma swoje ukochane bajki, które musi obejrzeć codziennie. Większość i tak znajdziemy na YouTube, ale zdecydowanie większą frajdą jest obejrzeć nowy odcinek w telewizji. Jeśli nie zrobię zakupów i nie ogarnę reszty spraw rano, muszę je załatwić z malutką na tyle szybko, żeby zdążyć przed “godziną 0”. Wpadamy do domu, myjemy ręce i odpalamy Tv. Jest. Zdążyłam.

Jedziemy się gościć

Zwykle staramy się umówić na konkretną godzinę z rodziną, czy znajomymi. dotyczy to zwłaszcza wyjść na obiady i kolacje, gdzie ktoś chce zdążyć z ogarnianiem żarcia. No dobrze. Zaczynamy szykować się z malutką dwie godziny przed wyjściem. Po drodze zapewne wydarzy się jakaś awaria. No i wykrakałam… Maleństwo chciało się napić i stwierdziło, że zrobi to większą powierzchnią ciała, niż ustawa przewiduje. Szybka przebiórka. sprawdzam, czy zabrałyśmy wszystkie niezbędne gadżety. Nakładamy buty. I wtedy czuję TEN zapach. Przebiórka raz jeszcze. Jedziemy. Staramy się ominąć korki. Wpadamy nieco spóźnione, ale wciąż mieszcząc się w “studenckim kwadransie”. Znów zdążyłam.

Takie sytuacje mnożą się wraz z ilością obowiązków. Bywam zmęczona, serio. I wtedy przychodzi wieczór. Kąpiemy się, czytamy bajkę. Zanim zaśnie, chcę jej powiedzieć, że ją kocham. Całuję jej małe, idealne czółko. Mówię, że jest cudowna. I że kocham. Chwilę później zasypia. Zdążyłam. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *