Zimowa jazda


Jak to się dzieje, że chociaż kultura jazdy kuleje u nas cały rok, to w momencie, kiedy warunki atmosferyczne przestają być – delikatnie mówiąc – miłe i sprzyjające, zamiast spróbować pomóc sobie nawzajem, stajemy się ch*jami nie z tej ziemi. No dobra, niektórzy się stają.

Mam duże auto za miliony monet, wolno mi!

Jak to jest, że część posiadaczy drogich i całkiem sporych rozmiarów aut, rości sobie prawo do pierwszeństwa na rondach i pozostałych skrzyżowaniach, bez względu na oznakowanie? Fakt, jestem młodym, nieopierzonym kierowcą. Nie wiem wszystkiego i nie zawsze wiem jak się zachować. Ale kurde staram się widzieć znaki i przestrzegać przepisów chociaż na tyle, żeby nie spowodować wypadku. Co niektórzy mają to gdzieś, bo przecież im większe i droższe auto, tym więcej wolno na drodze, łącznie z wyjeżdżaniem przed samą maską innym autom i nieprzepuszczaniem pieszych, którzy w sumie już są na przejściu. Aha no i można parkować na skos na trzech miejscach. Drogie auta po prostu zajmują więcej powierzchni swoją zajebistością. Nawet na zaśnieżonych parkingach lub miejscach dla niepełnosprawnych.

Mistrzowie sprytu

Ok, niektórzy znają te myki z dojeżdżaniem do końca pasa i sępieniem, że a nuż ktoś ich wpuści. Można tak zmienić jeden pas. Ale kur*a nie trzy. Następna sytuacja – wyprzedzanie pojedynczych aut po to, żeby wpierdzielić się komuś przed maskę i potem wlec się niemiłosiernie. Przy dość zaśnieżonych ulicach, może to spowodować małe bum. I autko będzie klepane po dupce. Szkoda, że nie będzie to dla niego przyjemne. I dla kieszeni szanownego właściciela auta, też. Ach i nie sposób tu nie wspomnieć o moim ulubionym wyprzedzaniu na trzeciego. W sumie widziałam nawet wyprzedzanie na piątego. Odbywało się z jednej strony po chodniku, z drugiej strony po zatoczce autobusowej. Normalnie GTA w realu.

Szanujmy się

Mnie bad drive day zdarza się dość często. A to autko mi zgaśnie, a to nie mam gdzie zaparkować i w efekcie parkuję wkur**ona, trochę krzywo, ale jakoś tak każde drzwi mogą się otworzyć i swobodnie można przez nie wyjść. Bo jestem człowiekiem i wiem, że nie jestem sama na drodze i na parkingu. Zdarza mi się też jechać zbyt wolno – zwykle wtedy szukam jakiegoś adresu lub próbuję spacyfikować Zuziannę. Bywa. Ale wiedz, że nigdy, specjalnie nie zrobię Ci na złość. Najwyżej Cię strąbię. W sumie dopiero niedawno znalazłam klakson w samochodzie, ale od pół roku ani razu go nie użyłam. Szanuj to!

A Wam, jak podoba się jazda zimą? W ogóle lubicie jeździć samochodem?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *