Dorośli są jacyś dziwni…

dorośli

Chociaż jestem coraz starsza, coraz bardziej nie ogarniam tego, co się wokół mnie dzieje… Dorośli zachowują się co najmniej dziwnie. To wszystko nie ma sensu! O co mi chodzi? Już tłumaczę.

Dorośli na zakupach

Chodzimy sobie z mamą po sklepie. Dlaczego zawsze musimy wędrować w takie mało ciekawe miejsca? Tam, gdzie jest chleb i drożdżówki, pachnie bardzo ładnie i nawet lubię tam być, bo zawsze po przyjściu do domu jemy z mamą smaczne rzeczy. I w sumie podoba mi się dział z owocami i warzywami. Tam jest zawsze tak kolorowo! Ale nie rozumiem jednego – dlaczego mama, skoro zarabia, nie kupuje sobie zabawek? Tata też kręci nosem, kiedy chcę iść pooglądać kucyki pony i misie. Ale ja w sumie nie widzę sensu istnienia takiego miejsca, jeśli nie ma tam zabawek. Bo co innego jest tak bardzo potrzebnego jak nowy konik?!

Ludzie, uważajcie na liście!

Jesteśmy na spacerze. Cieszę się, że mogę poznawać świat na własnych nogach, jednak mam kolejną zagwozdkę: czemu mama i tata nie zbierają liści? Przecież są takie kolorowe i ładne… Z tego co widziałam, inni dorośli też omijają je jakoś tak obojętnie. I je depczą. Szkoda mi tych listków.

Nie umiesz się bawić

Kolejna rzecz: cały ranek rozkładam zabawki po mieszkaniu, żebym nie musiała 10 razy  chodzić w tę i z powrotem, kiedy zacznę się bawić. A mama za każdym razem im je zabiera! I nie po to, żeby się nimi bawić! Odkłada je tam, skąd je wzięłam. A przecież miś czekał w drzwiach pokoju na gości! I co ja im teraz powiem?!

Po co komu praca?!

Dziwi mnie też to, że dorośli codziennie pracują. Tata wychodzi na cały dzień, mama siedzi całą wieczność przy komputerze. Kiedy bawię się z koleżankami w piaskownicy, co chwilę zerka na telefon i mówi, że czeka na maila. Ma wtedy taką zmartwioną minę… Tata też mówi, że wolałby być ze mną w domu. Dlaczego więc codziennie rano wychodzi i wraca dopiero wieczorem?…

Dorośli – miłośnicy zimnego żarcia i kawy

I jak można lubić pić zimną herbatę! Albo kawę! Mama bardzo ją lubi, podobno jest smaczna, ale nie chce mi dać spróbować. Jest bardzo źle wychowana. Ja zawsze dzielę się z nią tym, co jem. Zostawiam jej resztki na podłodze, albo na jej spodniach. Na bluzce też mi się zdarza. A, niech ma.

Czy wszyscy dorośli to wampiry?…

Mamo, powiedz mi, czy dorośli kiedykolwiek sypiają? Nawet gdy jest bardzo ciemno, jak tylko zapłaczę, zaraz Ty albo tata wyrastacie jak spod ziemi. Ojej, a jak ja też przestanę móc spać kiedy dorosnę?… Może trzeba wyspać się na zapas?

To wszystko jest jakieś dziwne. Czy Wy też to widzicie?

Do następnego razu!

Zuzol

dorośliZobaczcie, co ta obłąkana kobieta zrobiła z moją grzywką! Ej, dawajcie na naszego instagrama, jak wpadnie 1000 Followersów, to ja obcinam grzywkę jej i robię z tego relację!

You may also like

27 komentarzy

  1. ależ słodkie…sama prawda smaa mam 15 mc dziecko:)ale czasem każdy z nas powinien chyba uczyć się od własnych dzieci i zbierać liscie, rozkłądac zabawki po mieszkaniu, wąchac drożdżówki itd

  2. Sama tworzyłam takie prezentacje wraz z tekstami, które mogły moje dzieci myśleć w okresie do roku – teraz patrzę na nie z bardzo miłymi wspomnieniami Podoba mi się forma wpisu, nawet jest książeczka Opowiadania dla przedszkolaka (autorki niestety nie pamiętam, a książka akurat jest w przedszkolu) w której opowiadania są również pisane w ten sam sposób

  3. W połowie się zgadzam, ale z moją niespełna trzylatką zabawki oglądamy w każdym sklepie! Liście zbierałyśmy na każdym jesiennym spacerze Staram się patrzeć na świat oczami mojego dziecka, bo wtedy widzę sporo piękniejszych rzeczy

    1. Ja też dopiero teraz widzę coś, co mi umykało tyle lat… A to ptak dziobiący jabłko, a to wiatr kołyszący liśćmi… Dzieci zdecydowanie uczą nas bycia tu i teraz.

  4. "(…)a Ty albo tata wyrastacie gdzieś z ziemi" – hahaha dobre ;D 

    Fajnie napisane. Przypomniałaś mi jak ja byłam dzieckiem i nie rozumiałam dlaczego rodzice nie mają ochoty się ze mną bawić. Teraz jako rodzic dopiero zaczynam rozumieć dlaczego

  5. Po przeczytaniu, stwierdzam, że jestem jednak dzieckiem.
    Serce mi pęka, kiedy depcze się jesienne liście w parku. Rozkładam różne rzeczy po domu, żeby były pod ręką i jak ktoś to sprzątnie, jestem nieszczęśliwa. Przy jedzeniu brudzę ubrania, co prawda tylko swoje, ale to pewnie dlatego, że zapobiegawczo nie siadam blisko innych osób. A jak idę do sklepu (z bólem serca, bo nie przepadam za tym), to nie rozumiem, jak można kupić tylko to co potrzebne, a omijać te alejki, w których są jakieś naprawdę interesujące rzeczy.
     

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *