Mamo, zadbaj o siebie!

mamo, zadbaj o siebie

Jeśli wydaje Ci się, że świat po narodzinach Twojego maleństwa przestał zwracać na Ciebie uwagę – mylisz się. Jeśli myślisz, że zbrzydłaś do tego stopnia, że nawet gdybyś komuś zapłaciła i tak nie pokazałby się z Tobą na ulicy – mylisz się. Jesteś piękniejsza niż zwykle. Bardziej kobieca. Po prostu potrzebujesz lekkiego tuningu.

Dbanie o siebie jest coraz prostsze. I tańsze – wiem co mówię. Niedawno wspominałam na swoim Instagramie. To nie jest tak, że wytykam palcem osoby, które z różnych powodów nie dbają o siebie. Rozumiem osoby z depresją poporodową. Rozumiem te, które zetknęły się z przemocą ekonomiczną, o której ostatnio coraz głośniej ( i słusznie). I jedne i drugie powinny natychmiast skontaktować się ze specjalistą. A pozostali? Często wymówką nie jest zmęczenie, tylko zwyczajne niechciejstwo. Jako człowiek, który czasem bywa przeczołgany przez to cholerstwo, poopowiadam Wam trochę. I zmotywuję do ruszenia dupek i dbania o siebie.

Matko, rusz się!

Żadna ze mnie Ewa Chodakowska ani Ania Lewandowska ( z tego miejsca wysyłam obu ogromne buziaki), ale każdego namawiam na jakąkolwiek formę ruchu. Choćby miałoby to być podskakiwanie przy ćwiczeniach w telewizji śniadaniowej. To naprawdę dobry początek. Jeśli Twoje maleństwo nie uczęszcza do żłobka ani przedszkola, poszukaj odpowiadającego Ci probramu na YouTube. Ja z całeho serca mogę polecić Mel B i Monikę Kołakowską. Nie będziesz mieć czasu się nudzić Będziesz zbyt zmęczona.

Z czasem super jest rozejrzeć się za fajną siłownią, gdzie można skorzystać z pomocy trenerów personalnych. To dodatkowa motywacja do ćwiczeń, a przy okazji super okazja do poznania nowych osób. A dobrze wiem, że świeżo upieczone mamy często potrzebują towarzystwa kogoś, kto porozumiewa się inaczej niż za pomocą płaczu, ewentualnie radosnego gaworzenia.

Makijaż raz, a dobrze

Jestem zwolenniczką makijażu permanentnego. Sama maluję paznokcie raz w miesiącu (i love hybryda), mam zrobione kreski na powiekach i rzęsy. Wkrótce ogarniam brwi. Henny nie polecam, bo osobiście się nie polubiłyśmy. Ten syf mnie ostatnio dość mocno uczulił i poparzył. Także ten… Wolę tusz. Żaden tatuaż nie skończył się u mnie nawet delikatnym zaczerwienieniem na skórze. Kreski wygoiły mi się po dwóch dniach, a z uczuleniem na hennę męczę się 2 tygodnie.

Wszelkie udogodnienia tego typu powodują kolosalne oszczędności w czasie, jeśli chodzi o codzienny makijaż. Nawet z kilkorgiem dzieci możesz wyjść pięknie “zrobiona” i to już w okolicach ósmej rano. Co ważne, część osób wykonujących tego typu usługi, świadczy je również mobilnie. Uwierz mi, to, że w trakcie robienia paznokci, czy nawet rzęs, będziesz karmić dziecko piersią, nikogo nie zdziwi. Z kolei jeśli potrzebujesz kilku godzin w miesiącu dla siebie (a wiem, że tak jest), to super okazja, żeby choć na chwilę wyrwać się z domu.

Kto czyta, nie błądzi

Drastycznym wydarzeniem był dla mnie moment, kiedy zorientowałam się, że nie pamiętam jak mam na nazwisko i nie wiem jak je napisać. Od tamtej pory ruszyłam z czytaniem i pisaniem tekstów. Dziś robię to co robię zawodowo i jest wspaniale. Ale o czytaniu nie zapominam. Nie ma poprawnego pisania i kreatywnego myślenia bez czytania. A kiedy to robić? Zawsze. Czytałam książki karmiąc malutką. Gdy wiedziałam, że lektura jest zbyt obszerna i ciężka, żebym mogła trzymać ją i malutką na raz, czekałam na promocję w Storytel lub innym serwisie, by móc skorzystać np. z miesiąca z darmo. Osobiście jestem bibliofilem, ale jak to mówią – na bezrybiu i rak ryba.

Czytanie otwiera umysł. No dobra, słuchanie książek również. Warto potrenować również nasze neurony i spróbować choć na moment przenieść się do innego świata. Albo jeśli wolisz – poczytać coś na temat rozwoju osobistego. Osobiście preferuję drugi typ lektur.

Kochana zadbaj o siebie, proszę Cię. Musimy dawać przykład naszym maluszkom. Niech nie myślą, że życie dorosłych musi być nudne i szaro bure, a bycie mamą to tylko zmęczenie i cierpienie. Sama dobrze wiesz, że tak nie jest. A czasem niewielka zmiana pociąga za sobą kolejną. I jeszcze jedną… I następną…

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *