Obiecuję Ci…

Obiecuję Ci ból. Taki, którego nie jesteś w stanie sobie wyobrazić. Obiecuję Ci strach, jakiego do tej pory nie znałaś. Obiecuję Ci lawinę skrajnych emocji- być może nie będziesz sobie umiała z nimi poradzić, tak jak ja.

Obiecuję Ci permanentny brak wolnego czasu.  Zmęczenie, jakiego jeszcze nigdy nie doświadczyłaś. Wyrzeczenie się kilku (lub kilkunastu) rzeczy, które tak bardzo sprawiały Ci przyjemność. I dodatkowe kilogramy, których wyjątkowo trudno będzie się pozbyć.

Obiecuję Ci worki pod oczami. Z niedospania, z powodu płaczu i z powodu zapominania o kremie pod oczy. I poszarzałą cerę.  Obiecuję Ci rozstępy i być może bliznę, która będzie Ci już zawsze przypominać,  że jesteś kimś innym niż byłaś. I kilka centymetrów więcej w biodrach. Taki lajf.

Obiecuję Ci też najpiękniejszy bezzębny uśmiech, który pewnego dnia rozjaśni Twój dzień. Bacznego obserwatora, patrzącego na każdy Twój ruch z poziomu niewiele powyżej podłogi. Powtórkę z ulubionych bajek, bo będziesz je czytać co najmniej tak często, jak kiedyś ich słuchałaś.

Obiecuję Ci poczucie bycia kimś najważniejszym, bez kogo nie można się obejść. Bycie czyimś całym światem.

Obiecuję Ci dumę, która będzie Ci towarzyszyć z każdym nowym osiągnięciem, do którego przyczyniłaś się swoją cierpliwością i czasem, który poświęciłaś.

Obiecuję  Ci, że będzie ciężko. Ale zawsze będzie warto.

 

Rok temu, około godziny 22 zaczęłam rodzić swoje pierwsze dziecko.

 

You may also like

18 komentarzy

  1. Wszystkie obietnice zostały spełnione! A najlepsze jest to, że z czasem zapomina się o bólu, cierpieniu, wszystkich niedogodnościach, liczy się już tylko ten uśmiech. Najpiękniejszy na świecie. Wszystkiego najlepszego dla Ciebie i Twojego Maleństwa!

  2. Ten tekst jest piękny…! Szkoda tylko, że mój mózg tak łatwo przeraża się negatywami macierzyństwa, a jednocześnie nie widzi nadziei w pozytywach… Jeszcze troszkę i przekonam się na własnej skórze, bez domysłów, czy jest ciężko i czy jest warto

  3. Ja bym dodała “obiecuję Ci, że te wszystkie negatywy przestaną być istotne, kiedy poczujesz małego człowieczka ufnie wtulającego się w Ciebie na dobranoc”. Każdy taki wieczór sprawia, że najtrudniejszy dzień odchodzi w niepamięć.
    Piękny tekst!

  4. Ależ przecież nie zawsze jest tak strasznie jak to opisujesz na początku:) Albo jest tylko prze chwilę, bo potem wztstko się zmienia, albo poprawia, albo się człowiek przyzwyczaja. Nie ma co straszyć:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *