Po co nam dzieci?

Po co nam dzieci?

Kiedy stajesz się rodzicem, Twoje lubienie obcych dzieci często nieco się zmniejsza, w pakiecie z tolerancją na krzyk i wieczne dopytywanie o wszystko. Nie przejmuj się, jeśli obecnie przebywanie z kilkorgiem dzieci jednocześnie nieco Cię przeraża. Masz do tego prawo. Tak jak do tego, by od czasu do czasu zastanawiać się po co nam dzieci?…

Kiedy byliśmy jeszcze młodzi, piękni, szczupli i bez rozstępów, wiedliśmy sobie spokojne życie korposzczurków, ewentualnie pracowników sieciówek. Dziś po przebudzeniu często nie mamy czasu (w sumie jak dawniej) na spokojnie zjeść śniadania, bo lecimy na złamanie karku z maluchem do żłobka/ przedszkola/ szkoły, by potem paść w objęcia pracy na minimum 8 godzin. Często jest to jedyne miejsce, gdzie jesteśmy w stanie sensownie porozmawiać z kimś powyżej 3 roku życia.

Nudy, nudy panie…

Część z nas decyduje się na dziecko, bo po prostu uznaje, że życie nagle niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki stanie się “lepsze”, “pełniejsze”, “szczęśliwsze”. No sorki, nie zawsze. Co nie znaczy, że jest to złe. Plaskacz od życia czasem wpływa bardzo dobrze na nasze jestestwo. 

Kiedy w końcu nasz upragniony malec pojawi się na świecie, z pewnością nie będziemy się nudzić. Nigdy. Przynajmniej dopóki się nie wyprowadzi. W sumie wtedy też nie będziemy się nudzić, bo jeśli sam postara się o swoje potomstwo, będzie nam je podrzucać. Więc pożegnałeś się z nudą raz na zawsze.

Motywacja +100 pkt.

Jak już maleństwo jest z nami, to wypada pokazać mu, jak to można cieszyć się życiem. Więc jeździmy na wycieczki, latamy samolotami, zabieramy na wakacje… No tak. W międzyczasie klniemy pod nosem, bo a to maluszek zrobił kupkę, a to ryczy nie wiadomo czemu całą podróż… bywa. To część bycia rodzicem. Sorki, taki klimat.

Ja np. po ciąży zaczęłam bardziej o siebie dbać. Chętniej podejmuję ryzyko i zmieniam coś w swoim życiu. chcę pokazać córeczce, ze niezależnie od wieku można się zajebiście bawić i robić to, co się kocha. I chcę, żeby ona kiedyś robiła to samo. Serio.

Zadowoleni?…

Dzieci są również prezentem dla cioć i dziadków, którzy dopytują często “kiedy planujecie powiększyć rodzinę?”. W sumie jak już maluch się urodzi, masz prawo używać tego jako zajebistej karty przetargowej – podrzucając dziecko, kiedy usłyszysz, że ten nie ma czasu, tamten wyjeżdża, a ten choruje. Po tym argumencie najsłabszy pęknie i się zgodzi. 1:0 dla Ciebie.

Maluszek to również zajebista wymówka do wykręcania się od wizyt na święta. Nie musisz tłuc się 500 km w aucie do krewnych, których nie trawisz, bo przecież dziecko… Może zachorować, dostać choroby lokomocyjnej, ospy… Powód zawsze się znajdzie (przydatne przed świętami, wiem, nie musisz dziękować).

No i jeszcze jedno – dzieci zajebiście poszerzają nasze horyzonty muzyczne (pozdrawiam zespół Łobuzy i Zenka Martyniuka). Zaznasz nieznanych sobie dotąd dźwięków, kiedy malec samodzielnie zacznie interpretować utwory. I zacznie prezentować swoje aranżacje szerszej publiczności.

Wierzcie mi, dzieci są nam potrzebne. Do pokonywania własnych granic i do kochania. Bo nawet jeśli dziś wydaje Ci się, że nie potrafisz kochać, swoje dziecko będziesz kochać bezgranicznie.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *