Po co nam otwartość i tolerancja?

Ostatnio moja córka oglądała Na Netflixie bajkę  „Mała Lama”. Kątem oka zauważyłam
jedną rzecz. Jedna z kreskówkowych postaci, mała sarenka (niech znawcy zwierząt w razie czego wybaczą mi złą nomenklaturę – jak na moje oko to sarna) bawiącą się z
innymi małymi zwierzaczkami – nie miała łapki… No i sobie tak pomyślałam – po co dodawać do
dziecięcej bajeczki chore, cierpiące zwierzątko? Olśnienie przyszło kilka dni później, kiedy Zuzia, jadąc ze mną autobusem zobaczyła dziewczynkę z porażeniem mózgowym.

Ogólnie dużo mówi się o szacunku do drugiego człowieka, do odmienności w ogóle… Jednak z pewnymi tematami nadal niektórym nie po drodze. A tu bum – Netflix ograł to po mistrzowsku. W zasadzie nie tylko on, ale o tym później. To co z tą dziewczynką z autobusu?

“Ona jest inna”?

Moje dziecko jak na 5-latkę dysponuje całkiem dużą dozą taktu, jednak tym razem zapytała całkiem donośnym głosem: “Mamo, a czemu ta dziewczynka ma taką minę i taką rączkę?”. W zasadzie nie było mi wstyd, bo w tonie jej głosie było więcej troski i empatii niż mogłam się spodziewać, co z pewnością zwróciło także uwagę opiekunki dziewczynki.

Wytłumaczyłam, że dziewczynka wygląda trochę inaczej i że prawdopodobnie się taka urodziła, że jest taka choroba – choruje ciało, ale poza tym dziewczynka tak jak ona może być wesoła, smutna, mieć ochotę się bawić… W zasadzie wyjaśnianie  zjawiska zajęło mi całą drogę do domu. Ale nie żałuję, bo w zasadzie ja też się czegoś nauczyłam.

To, że ktoś jest inny nie powinno wywoływać w nikim żadnych odczuć oprócz zdrowego zainteresowania tą osobą – Zuzu zapytała, czy dziewczynka jest inna,  skoro wygląda inaczej. Kiedy jednak uspokoiłam ją, że poza wyglądem jest taka sama jak wszyscy, Zuzia jakby poczuła się bezpieczniej. W zasadzie ja też.

Czego nauczysz się z filmów dla dzieci?

Shaylee Mansfield kiedyś występowała w Disney Channel, w programach dla najmłodszych, a niedawno zabłysnęła w superprodukcji Netflixa „Poczujcie Rytm” (Feel The Beat – Netflixie czekam na pieniądze za reklamę, dane do przelewu ogarniemy).

Pięknie odegrała rolę i zatańczyła. Sama aktorka młodziutka, utalentowana, śliczna i… głuchoniema.
Zaangażować głuchoniemą aktorkę do filmu o muzyce i tańcu? DOKŁADNIE TAK!! W niczym nie jest
gorsza od pełnosprawnych aktorek i zagrała świetnie.

Dziewczynka umie opowiadać o swojej niepełnosprawności, na YouTube prowadzi lekcje języka migowego… Jak widać, można mówić głośno o właściwościach swojego organizmu w sposób, który zdecydowanie pomaga innym.

Mnie dało to do myślenia i to bardzo mocno. Bo po pytaniu Zuzi moją pierwszą reakcją było delikatne zawstydzenie i konsternacja. Ale w zasadzie bardziej wstydzić powinien się kto inny.

Panie Korwin, wstydź się pan

Janusz Korwin-Mikke jakiś czas temu na swoim blogu umieścił wpis, którego fragment pozwolę sobie przytoczyć poniżej:

„Każdy ma prawo uprawiać dowolne ćwiczenie fizyczne i urządzać dowolne zawody. Można się tylko cieszyć, że inwalidzi też organizują zawody. Ze sportem nie ma to jednak wiele wspólnego – równie dobrze można by organizować zawody w szachy dla debili”

No. To by było na tyle. Ale w sumie kto by się przejmował panem, który biega w gaciach do sklepu. Sorki.

Jakoś tak gryziemy się z tymi niedoskonałościami. Budzą w nas pewien dyskomfort, jakiś taki zgrzyt. Z jednej strony jesteśmy tolerancyjni, chcemy żyć razem, ale jakoś tak nadal nie po drodze nam z patrzeniem na siebie nawzajem bez niezdrowej rezerwy.

Zmiany w tym temacie warto zacząć od siebie, niemniej jednak sporo wody w rzece musi jeszcze upłynąć, byśmy szczerze i od serca umieli siebie zaakceptować. Bez żadnego “ale”.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *