To się po prostu zdarza!

to się zdarza!

Nadchodzi w najmniej odpowiednim momencie. Zawsze nieproszony – nikt go nie potrzebuje, a pojawia się niczym najgorszy natręt. Wszystko wtedy jest nie tak, nawet jeśli wczoraj wydawało Ci się całkiem spoko. Ale nie dziś. Bo dziś przyszła pora na twój kiepski dzień.

Taki dzień po prostu się zdarza. Niestety, nie jesteś w stanie się na niego zawczasu przygotować – wiesz, żeby z uśmiechem mimo wszystko, ble, ble… No kierwa po prostu czasem się nie da. Sorki.

Bywa…

Zwykle zaczyna się od momentu, kiedy zadzwoni budzik.  Czujesz w kościach, że coś dziś pierdolnie. Nie wiesz jeszcze co, ale po prostu to wiesz. I zaczyna się… Wstajesz z łóżka i zdajesz sobie sprawę, ze w zasadzie to wczoraj zasnęłaś z dzieckiem w trakcie czytania bajki. Wypadałoby się ogarnąć. Umyć rylaka czy coś…

Jeśli masz dziecko to może po drodze dojść kilka małych katastrof – jeśli maluch korzysta jak cywilizowany człowiek z nocnika – prawie pewne, że tego ranka zaliczy mały regres i załatwi swoje podstawowe potrzeby na Twoje świeżo ubrane spodnie. Taki lajf.

Tym razem może być gorzej

Jeśli nie zapłaciłeś ostatnio jakiegoś rachunku – tego dnia zadzwoni miły pan/ pani, żeby przypomnieć Ci, że jeśli dziś tego nie ogarniesz to jutro światełko nie zaświeci/ gaz się skończy/nie pogadasz sobie przez telefon , a o esemeskach też zapomnij.

Wpadasz do biedry, bo lodówka w domu świeci pustką. Wiesz kiedy ogarniesz że nie masz portfela? Stojąc w kilometrowej kolejce do kasy, kiedy właśnie nadeszła Twoja kolej. Właśnie zostałeś najbardziej wkurwiającym człowiekiem dnia dla osób, które stały za Tobą.

… Wdech, wydech…

Po powrocie do domu dostajesz mailowego gonga w twarz, bo niestety wypłata w tym miesiącu przyjdzie tydzień później, bo pani księgowa zachorowała i niestety nie da rady zrobić Ci przelewu w terminie. 

Stwierdzasz fakt, że trzeba skądś skołować hajs na wcześniej wspomniane rachunki. Dzwonisz do mamy/ taty/ kolegi. W trakcie tej rozmowy wielce prawdopodobne, że nastąpi eksplozja rdzenia wkurwu, który nosisz w sobie od kilku godzin, bo usłyszysz: “nie marudź, nie masz powodu” lub równie popularne “inni mają gorzej”. Tego Ci było trzeba, prawda?

Jutro będzie… w sumie ch*j wie jak będzie

W takie dni jak ten żadna potęga podświadomości i pozytywne afirmacje nie zadziałają, bo w momencie, kiedy zaczniesz myśleć, że już koniec nieprzyjemności na dziś, zza rogu wyskakuje pan życie z naręczem kolejnych zajebistych niespodzianek.

Nie zmuszaj się w takie dni do bycia uśmiechniętym, o ile tego nie wymaga Twój zawód. Masz prawo przeżyć swój kiepski dzień z miną na kwintę i marzeniami o rozpieprzaniu obiektów wzrokiem. Daj sobie do tego prawo i nie reaguj na ludzi, którzy mówią, że “jutro będzie lepiej” – prawdopodobnie chcą pomóc. Na swój sposób.

Każdy czasem ma takie kumulacje irytujących przypadków. Czasem niektórzy mają takie dni, tygodnie i miesiące. Na szczęście mają one jedną zajebistą cechę – skoro się zaczęły, kiedyś muszą się skończyć.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *