Toksyna

toksyna

Wiesz, chyba mam nosa do ludzi. Zwłaszcza do tych zdolnych. Zresztą sam przeczytaj ten wpis i zostaw w komentarzu kilka ciepłych słów — niech autor wie, że powinien pisać na większą, szerszą skalę.

Priorytety

Ostatnim czasem dużo myślałem o tym, co cenię sobie w ludziach. Jaką człowiek powinien posiadać cechę, żeby mnie do siebie przyciągnąć. Jest jeden typ ludzi, który darzę szczególnym szacunkiem.

To ci, którzy nie są fanatycznie przywiązani do swoich przekonań. A nawet więcej –  potrafią oni uszanować to, co ktoś inny ma do powiedzenia. Idzie to w parze z otwartością na uczenie się od siebie nawzajem, co w przypadku bycia trenerem jest najważniejsze.

Pewnego dnia w 1969 zadziorny student pierwszego roku w Cambridge siedział skulony, słuchając w nabożnej ciszy dwóch odzianych w pomarańczowe szaty tybetańskich mnichów. Prowadzili prelekcję na temat tajników medytacji i oświecenia. Emanowały od nich kojący spokój i naturalna swoboda. Oczy skrzyły im dobrym humorem, jakby opowiadali niekończący się żart. „Wszystko jest piękne, nic nie ma znaczenia” – zdawało się, że nam mówią. Gdy ich słowa wpływały do głowy młodzieńca (w większości wypuszczane drugim uchem), jego umysł wrzał od natłoku myśli.
Jeden z mnichów zaczął mówić o wolności wewnętrznej, która jest owocem głębokiej medytacji. Skorzystał z analogii: „Człowieka można zamknąć w więziennej celi, pozornie zniewolić, a jednak może on pozostać wewnętrznie wolny. Nikt nie jest w stanie odebrać mu tej wewnętrznej wolności”.
Student zerwał się ze swojego miejsca w gwałtownym proteście. „ Jak możecie mówić coś takiego? Więzienie to więzienie. Niewola to niewola. Nie może być prawdziwej wolności, kiedy ktoś przetrzymuje cię wbrew twojej woli!” Tknięty został jakiś czuły punkt, wywołując reakcję nieproporcjonalną do skromnej figury retorycznej użytej przez prelegenta.
Drugi mnich przyjacielsko uśmiechnął się do gniewnego młodego człowieka. „Dobrze jest kwestionować słowa swoich nauczycieli” – powiedział z ujmującą szczerością i bez krzty ironii. Mnisi kontynuowali prelekcję, pomijając ten incydent, tak jak rzeka opływa skalny ostaniec w swoim korycie (…)

I to jest idealne podejście. Cytat z książki “Skazany na trening” idealnie opisuje to, co mnie ujmuje.

Wszyscy się mylą

Tak. Żaden ekspert nie jest nim w 100%. Nie pozjadał wszystkich rozumów. Właśnie takie podejście uchroni Cię od tych, którzy nie pozwalają Ci mieć własnego zdania. Zmieszają Cię z błotem i powiedzą, że na niczym się nie znasz. Takich ludzi unikaj jak ognia.

Dobrze jest mieć własne zdanie, ale jeszcze lepiej jest mieć w swoim życiu osobę, która to zdanie zaakceptuje pomimo, że nie do końca się z nim zgadza. Znalezienia takiej osoby Wam wszystkim życzę.

I jak? Bo mnie się spodobało.

You may also like

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *